Jednym z istotnych przywilejów dla finansowej burżuazji jest przywilej tzw rezerwy cząstkowej. Polega on na tym, że banksterzy przywłaszczają sobie pieniądze oddane w depozyt i traktują je jako pożyczkę. Rozporządzają nimi poprzez udzielanie nowych kredytów czyli kreują pieniądz z powietrza i zarabiają na tym odsetki. Ponadto cały proceder jest jeszcze tuszowany przez działania banków centralnych. Ja i Kelthuz od dawna byliśmy przeciwni temu zjawisku. Wystarczy posłuchać starego radia żelaza:
Niestety. Nasze drogi definitywnie się rozeszły. Ja dostrzegłem w państwie komitet zarządzający interesami burżuazji a Kelthuz ten temat totalnie olewał za nic mając historię powstania kapitalizmu. Próbował bronić "kapitalizmu" jak tylko się da tak, że ostatnio dokonuje samozaorania broniąc rezerwy cząstkowej. Czekam tylko aż pochwali grodzenia w Angli, ustawy antyzwiązkowe (nie słyszałem aby jakiś libertarianin czepiał się związków których nie wspiera państwo a o takich mowa), kary za włóczęgostwo czy też efektywność akumulacji kapitału dzięki handlowi niewolnikami. Na samym końcu pewnie opatentuje swoje Ody ku czci JKM i Pinocheta. A taki był wolnościowiec. Proponowałem temu człowiekowi debatę o rezerwie cząstkowej ale on nie chciał dyskutować. Socjopatia to smutna sprawa.
Postaram się jednak szybko opisać o co chodzi w rezerwie cząstkowej, dlaczego jest to szkodliwe zjawisko i każdy kto jej broni jest człowiekiem który chce zabrać biednym i dać bogatym burżujem - wróg klasowy nr1!
Przede wszystkim rezerwa cząstkowa dotyczy tylko i wyłącznie depozytów. Mowa o rezerwie w przypadku pożyczek to jakieś nieporozumienie i niech tym się zajmuje zarząd konkretnego banku a nie libertariańscy trolle. Problem z jakim najczęściej się spotykam to niezrozumienie natury depozytu(przechowania) i pożyczki. Na szczęście z pomocą przychodzi towarzysz Wiesław a konkretnie kodeks cywilny uchwalony za jego panowania:
Postaram się jednak szybko opisać o co chodzi w rezerwie cząstkowej, dlaczego jest to szkodliwe zjawisko i każdy kto jej broni jest człowiekiem który chce zabrać biednym i dać bogatym burżujem - wróg klasowy nr1!
Przede wszystkim rezerwa cząstkowa dotyczy tylko i wyłącznie depozytów. Mowa o rezerwie w przypadku pożyczek to jakieś nieporozumienie i niech tym się zajmuje zarząd konkretnego banku a nie libertariańscy trolle. Problem z jakim najczęściej się spotykam to niezrozumienie natury depozytu(przechowania) i pożyczki. Na szczęście z pomocą przychodzi towarzysz Wiesław a konkretnie kodeks cywilny uchwalony za jego panowania:
Art. 835.
Przez umowę przechowania przechowawca zobowiązuje się zachować w stanie nie pogorszonym rzecz ruchomą oddaną mu na przechowanie.
Art. 839.
Przechowawcy nie wolno używać rzeczy bez zgody składającego, chyba że jest to konieczne do jej zachowania w stanie nie pogorszonym.
Art. 840.
§ 1. Przechowawca nie może oddać rzeczy na przechowanie innej osobie, chyba że jest do tego zmuszony przez okoliczności. W wypadku takim obowiązany jest zawiadomić niezwłocznie składającego, gdzie i u kogo rzecz złożył, i w razie zawiadomienia odpowiedzialny jest tylko za brak należytej staranności w wyborze zastępcy.
§ 2. Zastępca odpowiedzialny jest także względem składającego. Jeżeli przechowawca ponosi odpowiedzialność za czynności swego zastępcy jak za swoje własne czynności, ich odpowiedzialność jest solidarna.
Art. 841.
Jeżeli przechowawca, bez zgody składającego i bez koniecznej potrzeby, używa rzeczy albo zmienia miejsce lub sposób jej przechowywania albo jeżeli oddaje rzecz na przechowanie innej osobie, jest on odpowiedzialny także za przypadkową utratę lub uszkodzenie rzeczy, które by w przeciwnym razie nie nastąpiło.
Art. 844.
§ 1. Składający może w każdym czasie żądać zwrotu rzeczy oddanej na przechowanie.
Widzimy więc, że w umowie depozytu (przechowania) następuje jedynie przeniesienie posiadania. Mamy do czynienia jedynie z ius possidendi i z żadnym innym uprawnieniem dotyczącym własności. Przechowawca (depozytariusz) nie ma prawa używać rzeczy, pobierać z niej pożytków a przede wszystkim rozporządzać nią. Jest jedynie przeniesienie posiadania bez przeniesienia własności.
Teraz pora na pożyczkę:
Art. 720.
§ 1. Przez umowę pożyczki dający pożyczkę zobowiązuje się przenieść na własność biorącego określoną ilość pieniędzy albo rzeczy oznaczonych tylko co do gatunku, a biorący zobowiązuje się zwrócić tę samą ilość pieniędzy albo tę samą ilość rzeczy tego samego gatunku i tej samej jakości.
Art. 723.
Jeżeli termin zwrotu pożyczki nie jest oznaczony, dłużnik obowiązany jest zwrócić pożyczkę w ciągu sześciu tygodni po wypowiedzeniu przez dającego pożyczkę.
Doskonale widać o co chodzi. Komunista rozumie lepiej naturę prawa własności niż niejeden wolnościowiec. Nie pierwszy raz zresztą. Do Wiesława jeszcze wrócimy. Póki co wskazuję na to, że w umowie pożyczki mamy do czynienia z przeniesieniem własności czyli nie tylko prawa do posiadania ale także prawa do rozporządzania, używania, pobierania pożytków i nadużycia.
Kluczowe jest tutaj ius disponendi czyli prawo do rozporządzania. Oznacza to, że jeśli dajemy bankowi jakiekolwiek prawo do rozporządzania naszym dobrem to nie można mówić o depozycie ale o pożyczce. Pożyczką jest zatem umowa z bankiem, że oddaje mu forsę a on jak będzie miał płynność to daje mi możliwość wypłaty środków. Pieniędzmi rozporządza wtedy bank a konkretnie ktoś kto odpowiada za zarządzanie płynnością finansową. Nikt nie broni bankowi udzielić kolejnego kredytu i wtedy niemożliwa będzie wypłata pieniędzy a'vista. Pożyczkami były dziwactwa w Szkocji 200 lat temu którymi się podniecają zwolennicy wolnej bankowości. Klauzule tam zawierane zamieniały de facto umowy depozytu w umowę pożyczki. Pożyczką jest także zwykły rachunek bankowy czyli ROR. Kolejny głos dla Wiesława:
Art. 725.
Przez umowę rachunku bankowego bank zobowiązuje się względem posiadacza rachunku, na czas oznaczony lub nieoznaczony, do przechowywania jego środków pieniężnych oraz, jeżeli umowa tak stanowi, do przeprowadzania na jego zlecenie rozliczeń pieniężnych.
Art. 726.
Bank może obracać czasowo wolne środki pieniężne zgromadzone na rachunku bankowym z obowiązkiem ich zwrotu w całości lub w części na każde żądanie, chyba że umowa uzależnia obowiązek zwrotu od wypowiedzenia.
Całość jest oczywiście tuszowana działaniami banku centralnego dzięki czemu banki mogą stosować śmieszne rezerwy od bezterminowych pożyczek. Zawsze można liczyć na bailout, skup weksli i inne finansowe inżynieryjne trolololo. Jest jeszcze inny ciekawy przepis w KC:
Art. 845.
Jeżeli z przepisów szczególnych albo z umowy lub okoliczności wynika, że przechowawca może rozporządzać oddanymi na przechowanie pieniędzmi lub innymi rzeczami oznaczonymi tylko co do gatunku, stosuje się odpowiednio przepisy o pożyczce (depozyt nieprawidłowy). Czas i miejsce zwrotu określają przepisy o przechowaniu.
Następuje tutaj (być może celowe) pomieszanie umowy pożyczki i depozytu nieprawidłowego. Czy bowiem mieszanie rzeczy oznaczonych co do gatunku to rozporządzanie? Bo tylko o takim rozporządzaniu może być mowa w przypadku depozytu nieprawidłowego.
Tyle od Wiesława. Dla tych którzy nie lubią Gomułki polecam zajrzeć tutaj gdzie jest to wszystko wyjaśnione jeszcze szerzej:
Pierwsze 14 stron wystarcza aby to pojąć. Mimo to polecam przeczytać całość. ja przytoczę tylko mały fragment tłumaczący moją interpretację artk 845 k.c.
"Depozyt dóbr określonych co do gatunku, którego cechy charakterystyczne pokrywają się w większości z kontraktem przechowania, nazywa się „depozytem nieprawidłowym”a wyróżnia go jedna szczególna cecha (w przypadku depozytu prawidłowego, czyli depozytu dobra określonego co do tożsamości, prawo własności nie zostaje przekazane, lecz deponent nadal posiada dobro; w przypadku deponowania dóbr określonych co do gatunku może się wydawać, że własność zostaje przekazana depozytariuszowi). Musimy jednak podkreślić, że istota kontraktu depozytowego pozostaje niezmieniona i że depozyt nieprawidłowy ma nadal charakter depozytu: zobowiązania do przechowywania i ochrony. W przypadku depozytu nieprawidłowego dobro z założenia jest natychmiast osiągalne w interesie deponenta, który w każdej chwili może udać się do magazynu zboża, ropy albo sejfu w banku i podjąć ekwiwalent tego, co pierwotnie zdeponował. Wydane dobra będą identyczne pod względem jakościowym i ilościowym z tymi, które zostały zdeponowane, a więc, jak mówili Rzymianie, będą tantundem iusdem generis, qualitatis et bonetatis." - J.H.De Soto
W umowach w których następuje przeniesienie własności a przynajmniej ius disponendi nie ma sensu trollować o jakiś rezerwach. Przykładowo:
Pożyczam od Miecia 1000zl na 2 lata na 3% i potem pożyczam to Karolowi na 1 rok i 11 miesięcy na 5% i jestem 2% do przodu (20zł zysku) Rezerwa 0 - ZERO PROCENT. Oczywiście jak mi Karol nie odda to mogę być umoczony ale to problem mój, Karola i Miecia. Zawsze mogę potem próbować sprzedać Mieciowi weksel od Karolka.
Jeśli pożyczam 1000zł od Kelthuza na zasadzie, że jak będzie chciał może w każdej chwili odebrać pod warunkiem, że tyle akurat mam to mogę te 1000zł dać na jakiś kredyt i spławiać frajerka spod Kielc aż odzyskam dług i akurat nie będzie mi się chciało udzielać następnych. No chyba, że odwoła się on do art 723 k.c. ale nie sądzę by taki antypaństowiec jak on chciał się odwoływać do jakiś komuszych ustaw zamiast tylko do dobrowolnie zawartej umowy. Libertariańskie frajerstwo wiąże się czasem z przykrymi konsekwencjami. Sad but true.
O tym czy coś jest pożyczką czy depozytem nie decyduje opcja wypłaty a'vista ale transfer praw własności zawarty w danej umowie. Możliwa jest pożyczka a'vista bez żadnego problemu. Najczęściej jest jednak opatrzona odpowiednimi klauzulami by było logicznie wyjaśnione kto de facto dzierży własność. Ile razy zdarza się komuś coś pożyczyć po przyjacielsku na zasadzie, że "jak będziesz mógł to oddasz". Dopóki kumpel nie jest bankrutem to sobie jakoś działa i jest git.
Rezerwa 100% wiąże się tylko z depozytami (także nieprawidłowymi). Jeśli oddaje coś w depozyt to zawieram umowę opisaną powyżej w Art. 840 i 841 k.c. Jeśli ją łamię to nie stosuję rezerwy cząstkowej tylko jestem OSZUSTEM. Rezerwa cząstkowa to jakaś nowomowa wymyślona dla potrzeby banksterskiej burżuazji.
W tej nowomowie jest poważny problem. Kelthuz jako potężny oracz kochający twardą logikę mógłby jednoznacznie wyjaśnić niuanse polegające na myleniu pożyczki z depozytem. Przyczyniłby się tym samym do sprawy wolności i to znacząco. Ale jego wolność nie interesuje - wolność jest dobra jeśli to biedni ograniczają samowolę burżuazji. Jeśli jest odwrotnie to wtedy mącimy wodę, usprawiedliwiamy nieuczciwe praktyki i trollujemy wzdłuż i wszerz. W poprzednim wpisie pisałem o tym jakimi hipokrytami są libertarianie. Ich nie obchodzi wolność ale dobro kapitalistów kosztem biednych. Taki bolszewizm a rebours. Zwolennicy rezerwy cząstkowej (w tym Kelthuz) są tego jaskrawym przykładem. Zresztą ich intencje dawno opisał bohater tego wpisu czyli towarzysz Wiesław. Ale tym razem nie w kodeksie cywilnym.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz