wtorek, 11 września 2012

Oszuści, karierowicze i kanalie.

Libertarianie i korwiniści nieustannie cierpią z powodu podatków i innych świadczeń na rzecz państwa. Podatki za wysokie, ZUSy, KRUSy, składki zdrowotne. Cały czas trąbią o złym socjalu będącego de facto redystrybucją od bogatych do biednych.

Jacy oni biedni.... Nie spotkałem jeszcze ani jednego wolnościowca który by łapał się na drugi próg podatku PIT. Ludzi płacących wyższą stawkę PIT jest chyba tak samo dużo jak libertarian i korwinistów czyli znikomy procent. Spotkałem za to sporo wolnościowców którzy korzystają z państwowej edukacji, opieki zdrowotnej czy też zniżek w transporcie zbiorowym typu MPK, PKP. No ale podobno za hitl.. sorry za Korwina będzie taki dobrobyt, że każdy będzie latać helikopterem na Marsa to należy pluć na rękę która karmi w imię jakiś fantazji. 

No ale załóżmy, że ten socjal dla biednych jest jednak do kitu i na nic doświadczenia ery Rock&Rolla w USA albo krajów skandynawskich. Pozostaje jeszcze kwestia socjalu dla bogatych. Brzmi dziwnie? Proszę bardzo:

http://liberalis.pl/2007/04/04/kevin-carson-niewidzialna-reka-czy-zelazna-piesc/
http://liberalis.pl/2007/05/14/jedrzej-kuskowski-kontrola-spoleczna-komentarz-do-filmu-the-corporation/

Wszelkie bailouty i inne programy pomocowe trafiają w łapska wielkiego kapitału - głównie banków. O tym jednak wolnościowcy milczą albo oszukują samych siebie i innych też przy okazji.
Przykładowo winę za kryzys w strefie €uro zwalają na programy socjalne na peryferiach Europy. Wiadomo - wszystkiemu winna biedota, lenie i nieroby. Mogli się nie zadłużać. Ale przecież oni teraz mają obcinane te świadczenia a kasę z EBC dostają banksterzy a nie te "nieroby". Dlaczego nie używa się tej samej retoryki wobec burżujów jakiej używa się wobec biednych? Skoro biedni Grecy mogli nie pożyczać od banków to równie dobrze bankowi kapitaliści mogli nie inwestować w ryzykowną Grecję, gdzie podobno same lenie i nieroby. Czemu zatem jednych się gani a drugich zwalnia z odpowiedzialności. 

No dobra - jest grupka wolnościowców zwracających uwagę na patologię systemu bankowego, na wypaczenia związane z osobowością prawną, na patent-trolling. Są to jednak pojedyncze przypadki i niewiel znaczące w wolnościowym dyskursie. Co więcej. Często zdarza się, że jakiś libertarianin albo korwinista ma interes w utrzymaniu status quo to nie dość, że milczy o wyżej wspomnianych sprawach to nawet ich czasem broni. Artysta-libertarianin broniący "własności" intelektualnej. Młody finansista broniący "rezerwy" cząstkowej. (swoją droga sam Kelthuz jej ostatnio broni - czyżby przeszedł z call centre Orange co call centre jakiegoś banku. W końcu byt określa świadomość jak mawiał klasyk. 

No to teraz od początku - mamy wolnościowców stanowiących margines społeczeństwa.
Mamy ludzi widzących nie tylko socjal dla biednych ale także dla bogatych - oni stanowią margines wolnościowców.

Wydawałoby się, że tacy będą rozsądnymi ludźmi. Niestety nie. Dla nich świadomość socjalu dla bogatych i przytakiwanie w dyskusjach, że on istnieje to takie zagłuszanie własnego sumienia. Sami rzadko kiedy o tym zaczynają dyskusję. Szybka prywatyzacja sfery publicznej to dla nich nie problem. Doktryna szoku to dla nich lewackie pitolenie. Jakakolwiek propozycja rozliczenia burżujów z ich nieuczciwych kombinacji jest olewana bo śmierdzi bolszewizmem. Nawet ta:

http://liberalis.pl/2007/04/02/murray-rothbard-konfiskata-a-zasada-zadomowienia/

Jedynymi którzy szczerze i otwarcie mówią o przywilejach dla bogatych pozostają lewicowcy. Istnieje oczywiście libertarianska lewica ale to margines i ich dyskurs jest przemilczany albo wyzywany, że to lewactwo do zaorania. Z tą ostatnią opcją miałem najczęściej do czynienia. Stąd lewicowi libertarianie w końcu przechodzą na typowo lewackie pozycje typu anarchokomunizm, socjaldemokracja, marksizm-leninizm i inne. I są w tym uczciwi. Na zarzuty, że nacjonalizacja to socjalizm mogą se odpowiedzieć - no i co z tego?!

Nacjonalizacja banków które i tak zyją tylko dzięki państwowym dotacjom nie jest rzekomo zwrotem własności. Pojawiają się argumenty, że to nierealne, że pachnie komuną, że za skomplikowane, że jak oddzielić uczciwego burżuja od nieuczciwego i inne dylematy. Normalnie strach przed zmianami w imię aksjomatów. Zero wlasnych propozycji rozwiązania problemu bo w zasadzie jakakolwiek wiąże się z państwową interwencją a to niezgodne z talmudem, aksjomatami czy innymi pierdołami. A motem się dziwią, że nikt nie traktuje ich serio i ludzi głosują na demagogów i lewaków. No ale oni zamiast interpretować chcą także zmieniać - znowu brawa dla klasyka.

Dlaczego nikt z libertarian nie ma takich dylematów odnośnie aksjomatów jak kategorycznie wypowiada się o prywatyzacji edukacji, służby zdrowia i likwidacji ZUSu? Nie każdy jest lemingiem, nieukiem, nierobem i oszustem na zasiłkach. Co z człowiekiem który odkładał całe życie na emeryturę w ZUS? Co z dzieckiem, którego rodzice płacili podatki ale w momencie prywatyzacji robionej ekspresowo akurat stracą pracę? No ale co to wolnościowców obchodzi. Oni myślą, że sobie poradzą bo są przekonani o swojej zajebistości, że bez socjala dadzą sobie radę czyli korzystając z dobrodziejstw państwa są oszustami o których tak mówią wskazując na niedoskonałości państwa. Z drugiej strony boją się zmian w przywilejach dla bogatych bo chcą być jeszcze bardziej zajebiści jak najwięksi banksterzy i inni burżuje. No bo przecież im więcej kasy tym lepiej co nie?

Czym jest libertarianizm i korwinizm - ideologią bezdusznych oszustów marzących o karierze w klasie uprzywilejowanych burżujów. A cała gadka o wolności czy też równości wobec prawa czy nawet o pewnych przywilejach dla bogatych to publiczny trolling dla spokoju sumienia. Bolszewizm jest dla nich zły, no chyba, ze wobec biednych.

7 komentarzy:

  1. Słaby troll jest słaby :/ Kiedy w końcu zaczniesz pisać na poważnie?

    OdpowiedzUsuń
  2. anonimowy troll - najprawdopodobniej libertarianin nie ma prawa mówić o słabości bo to działa na zasadzie ze przygarniał kocioł garnkowi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne kłamstewka, że libertarianie (co do korwinistów nie wiem - nie gustuję) popierają banksterkę i korporacjonizm. Tak się składa, że akurat pojęcie wolnego rynku wyklucza wszelkie dotacje i dla biednych i dla bogatych. Sam fakt dotacji dla korporacji ma więcej z socjalizmu (redystrybucja, tylko odbiorca inny) niż z idei wolnego rynku (wolna konkurencja, której ani się nie przeszkadza (składki, licencje, pozwolenia), ani nie pomaga (dotacje, ulgi, zwroty)).

    Libertarianizm z definicji zakłady brak przywilejów dla KOGOKOLWIEK, więc sorry, ale widzę tu podstawowy brak wiedzy na temat, o którym piszesz. Z drugiej strony możliwe też, że dobrze o tym wiesz i szerzysz te swoje fekalia dokraszając jeszcze określeniami typu "bezdusznych" "burżujów", "oszustów". - piękny populizm, na miarę towarzysza Lenina :)

    Podsumowując - mylisz ze sobą systemy i ideologie (libertarianizm a korporacjonizm), używasz zwrotów typowo fanatycznych, a każde zdanie jedzie z daleka populizmem podobnym do wypowiedzi autorytarnych wodzów XX wieku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jak czytam większość internetowych "wolnościowców" i innych "kolibrów", to mam wrażenie, że to jacyś wyrośnięci gimnazjaliści, których jedynym do niedawna argumentem było "jesteś gupi, bo masz wieśniackie spodnie" a teraz podkleili się pod Korwina. W ich obronę rzekomej wolności to ja nie wierzę. Ewentualnie jestem w stanie czytać tylko Sierpińskiego. A w ogóle to ludzie są, w wielkim skrócie, zmanieryzowani politycznie: ludzie uważający się za lewaków będą bronić tylko biednych, nawet jeśli to pijacy katujący żony, a uważający się za prawaków staną murem za wszelkimi przedsiębiorcami, nawet jeśli to oszuści dorobieni na krzywdzie innych. Lewackość/prawackość nie pozwala im obserwować i myśleć logicznie

    OdpowiedzUsuń
  5. anon1 - napisałem, że libertarianie nie popieraja żadnych przywilejów ale w swoich komentarza, postach krytykują tylko przywileje dla biednych a bronią burzujów. Libertarianie trzymaja głównie z prawicą przez co tak jak pisze anon2 bronią przedsiębiorców (Jan Fijor broni amber gold). Ponadto pragną wolnościowej rewolucji ale tylko dla biednych. Trzeba obciąć socjal bo to "demoralizuje". Na przywileje dla burżuazju nie ma planu, jest zlewanie tematu i nie ma demoralizacji. Hipokryzja. Nic Więcej.

    Anon2 - masz rację aczkolwiek jak byłem korwinowcem to wszyscy zacietrzewieni antysocjale. Jak gadam z lewakami to jednak łagodni ludzie. Az sam czesto sie zaskakuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do korwinowców to zgoda, ale libertarianie nie są zacietrzewieni antysocjalem dla biednych. Nie raz wpadał jakiś nowy na forum i wyzywał nas od hipokrytów co krytykją państwo a sami chodzą o państwowych chodnikach. Taki koleś najczęściej wylatywał na kopach albo stzelał focha po kilku dniach. Jeśli tzw. "normalny" człowiek ssie państwo, to z moich obsteracji jest to przez libertarian widzane jako coś neutralnego, lub nawet jako odbieranie części tego co państwo zabiera. Jeśli robią to korporacje, związki zawodowe (np. przywileje zrzeszonych taksówkarzy) to jest to postrzegane jako agresja do zaorania.

    Łagodni socjaliści? Nie rozśmieszaj mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dobry tekst. Pan Korwin Mikke to zwykły zakompleksiony populista. Proste, ogólne, łatwo chwytliwe hasła które często same sobie przeczą nawzajem. Nic dziwnego, że nie zmienia poglądów.

    OdpowiedzUsuń