poniedziałek, 28 marca 2011

Światopogląd vs nihilizm - Radio Żelaza #16

Czym jest światopogląd? Jest to pewna podstawa, układ odniesienia dla wszystkich ludzkich działań umysłowych i fizycznych; psychologicznych i egzystencjalnych. Światopogląd mówi człowiekowi o naturze wszechświata, w którym musi działać(metafizyka), środkach, które pozwalają mu działać tj, sposobach poznawania wiedzy(epistemologia); standardach zgodnie, z którymi wybiera cele i wartości, by kształtować swe życie i charakter(etyka) oraz by kształtować społeczeństwo(polityka); a sposobów konkretyzowania tego poglądu dostarcza mu estetyka.

Każdy z nas by przeżyć i jakoś funkcjonować potrzebuje spójnego poglądu na życie. Cokolwiek robimy choćby nie wiem jak był to prymitywny czyn musimy wyobrażać sobie i rozważać jego przyszłe konsekwencje. To zaś wymaga posługiwania się pojęciami i do tego potrzebny jest pewien kontekst, czyli właśnie światopogląd. Człowiek nie decyduje czy potrzebuje spójnego światopoglądu, ale jedynie o tym czy ten światopogląd będzie prawdziwy czy fałszywy(wewnętrznie sprzeczny). Prawdziwy światopogląd oznacza życie zaś fałszywy – śmierć. ZABIJCIE SIĘ.

Mamy, więc następujące elementy światopoglądu: metafizyka, etyka, epistemologia, polityka i estetyka. W tym wydaniu zajmiemy się polityką. Światopogląd w dziedzinie polityki to ideologia. Polityka, jako gałąź filozofii ustala cele i określa kierunek praktycznej polityki kraju. Dostarcza abstrakcyjnej teorii służącej do identyfikacji, wyjaśnienia i oceniania nurtów wydarzeń. Służy także do odkrywania ich przyczyn i przewidywania następstw, określania rysujących się problemów i zaproponowania rozwiązań.
W ramach światopoglądu mamy, więc pewną teorię polityki. Jako, że teoria wymaga spójności i niesprzeczności to wyobrażenie sobie jej zastosowania wygląda idealnie. Socjalizm w umyśle socjalisty wygląda cudownie podobnie jak libertarianizm w umyśle wolnościowca. Takie wyobrażenie sobie idealnego ładu politycznego nazywamy utopią. Tym samym, każdy, kto ma jakąkolwiek spójną ideologię wyznawcą pewnej utopii. Tylko, co w tym złego? Wszędzie słyszymy głosy, że utopista to jakiś marzyciel z głową w chmurach, co to nie potrafi żyć z ludźmi tu i teraz. Dokonuje się potępienia utopii a tym samym odrywa się politykę od światopoglądu. Po co? Dla władzy i omamienia ludzi.

            Na stronie Bezbrzezna pustota wolnorynkowej utopii przeczytałem taki oto tekst:
Wizja libertarian poraża sentymentalizmem. Jest to wyidealizowany obrazek świata drobnych przedsiębiorców, kierujących się niezłomną etyką, w którym mechanizmy rynkowe, jak to ujął Marek Przychodzeń, mają „za dobre wynagradzać, za złe karać” (tekst w Pressjach s. 232), zaś zredukowane do minimum państwo czuwa, by nikt nie używał przemocy do zmuszania innych do niechcianej wymiany. 

Nietrudno zrozumieć, dlaczego taka idylliczna wizja trafia do serc ludzkich w okresie kryzysu, który prowadzi do zachwiania ekonomicznymi podstawami egzystencji wielu ludzi. Wizja świata, być może nieco surowego i bezdusznego, lecz rządzącego się prostymi i pozornie etycznymi zasadami, musi budzić ukojenie w sytuacji, w której procesy gospodarcze stały się tak złożone, że ich przyczyny wymykają się możliwością intelektualnym przeciętnego obserwatora (w tym i autora niniejszego tekstu). 

Pocieszenie, jakie daje libertarianizm, jest jednak zwodnicze. Marzenie o świecie prostych reguł, których nie zaburza złowrogie państwo, w praktyce prowadzi do rezygnacji z resztek wpływu, jaki mamy na rzeczywistość. To bowiem proces polityczny, a zwłaszcza jego demokratyczna wersja, dostarcza nam jedynego narzędzia zmiany świata, zaś rozszerzanie obszarów, na których panuje rynek prowadzi do uwiądu polityki. 

            Nie za bardzo rozumiem tego bełkotu. Autor krytykuje sentymentalizm i prostotę libertarianizmu. Co do sentymentalizmu to wynika on z posiadania jakiegoś ideału i jest to normalne dla człowieka który ma jakikolwiek światopogląd.

Nie za bardzo jednak rozumiem, co jest takiego złego w prostocie danej ideologii? Jako libertarianin nie twierdzę, że każdy problem jest albo nieskazitelnie biały albo czarny. Są oczywiście sprawy złożone, ale w tym wypadku należy rozważyć różne aspekty sprawy i osądzić, co było dobre(białe) albo czarne(złe). Każdy nawet najbardziej złożony światopogląd ma u swych podstaw pewne reguły określające dobro i zło. Takie reguły kształtują pewien kręgosłup moralny danej osoby. Co jest niewłaściwego, jeśli ktoś ma jakieś jasne kryteria dobra i zła? Bez tego przecież nie da się osądzić jakiejkolwiek sprawy. Wszelkie dyskusje typu, że życie nie jest ani czarne ani białe to moralne i intelektualne tchórzostwo. Jest to wręcz zanegowanie ludzkiej woli. Jeśli człowiek nie istnieją kryteria dobra i zła to jakikolwiek wybór i osąd traci sens skoro i tak nie będzie ani dobry ani zły. Aby stwierdzić, że coś jest szare trzeba znać zarówno biel jak i czerń. Śmiem twierdzić, że próba wyzbycia się światopoglądu na rzecz nihilizmu jest o wiele gorsza od błędnego i sprzecznego światopoglądu. Należy pamiętać także, że jakikolwiek kompromis dobra ze złem jest tak naprawdę zwycięstwem zła. Nie istnieje kompromis między a zasadą nieagresji a przemocą. Jakiekolwiek odstępstwo od zasady nieagresji jest pozwoleniem na przemoc. A co z argumentem, że nikt nie jest w 100% doskonały? To, że nikt nie jest to nie oznacza, że nie można mieć ideału i do niego dążyć. Najbardziej zdemoralizowaną osobą na ziemi jest człowiek pozbawiony celu. Celu pozbawia się ten, co unika myślenia o swoim światopoglądzie i przestaje wierzyć w swoje ideały.

            Autor coś bełkocze, że ludzie z prostą ideologią libertariańską pozbawiają się wpływu na rzeczywistość i proponuje demokratyczny proces polityczny. Ale na jakich zasadach ma się ten proces polityczny opierać? Jeśli złe są ideały, utopie i proste schematy dobra i zła to czym ma się kierować typowy wyborca? Opinią większości? To po co głosowanie w takim razie? A kto steruje opinią większości? Jeśli wyeliminuje się politykę z filozofii, odrzuci pewne kryteria etyczne oraz odrzuci ideały to dokonuje się tym samym intelektualnego i moralnego rozbrojenia. Na to tylko czekają tyrani i inni wyznawcy ideologii przemocy. Skoro nie ma rozumnych zasad to jedyną zasadą staje się siła. Przemoc w wydaniu jednoosobowego bandyty albo hord demokratów-barbarzyńców. Nihilizm czyli zanegowanie własnego światopoglądu to śmierć umysłu. Nawet nie widzę sensu pisać do takich nihilistów – ZABIJCIE SIĘ. Lepiej pasuje zdanie: BĄDŹCIE SOBĄ a wtedy każdy nihilista który to zdoła zrozumieć i zastosować popełni samobójstwo.

            Generalnie jak już pisałem przy okazji młodych, wykształconych średniaków prędzej podejme dyskusje z zadeklarowanym socjalistą niż z kolesiem, co odmawia myślenia o świecie i polityce i jego pogląd opiera się na rzekomej średniej z większości. Weźmy sobie taki tekst pani Kingi Dunin z krytyki politycznej: Podatki są fajne

            Pani Kinga rozpościera nam wizję globalnej wspólnoty gdzie będzie panowała równość, otwartość i tolerancja. Coś jak nowy lepszy świat. Zbywanie tego poglądu, że jest on nierealny i utopijny to argument godny pro-demokratycznych nihilistów. Każda ideologia czy to lewicowa czy prawicowa zakłada jakąś utopię, ideał który chcemy zrealizować. W jaki sposób w takim razie polemizować z poglądem pani Kingi. Wystarczy wykazać sprzeczność wewnętrzną w samej ideologii bądź też błędne założenia, co do realizacji danej utopii. Tym, co łączy ideologię z rzeczywistością i jest ludzkie działanie. To co decyduje o tym czy dana ideologia jest prawdziwa czy fałszywa jest jej niesprzeczność i możliwość realizacji w rzeczywistości.  Gdzie się myli pani Kinga jak i wszyscy socjaliści? Na przykład w tym, że z jednej strony proponuje ład tolerancji, równości i braterstwa ale z drugiej strony postuluje przemoc w postaci opodatkowania. Próba usprawiedliwienia przemocy poprzez stwierdzenie, że jest „fajna” nic tu nie zmieni. Albo harmonia i braterstwo albo przemoc. Nie ma opcji kompromisu. Dla tych co chcą zobaczyć typowe zaoranie socjalisty polecam wpis na blogu z 25 marca 2011.

            Generalnie są tylko dwie możliwości organizacji społecznej – pokojowe współistnienie jak postuluje libertarianizm albo rządy siły. Tym samym są w świecie możliwe tylko dwie utopie. Jedna to libertarianizm a druga to prawo dżungli. Każdy, kto wyznaje cokolwiek innego jest albo wewnętrznie sprzeczny albo potencjalne metody działania przeczą założeniom ideologii. Jak dobrze wiemy, nikt otwarcie nie chce rządów siły a jeśli nawet to pewnie już gdzieś walczy a nie ogląda tę audycję. Pozostał więc libertarianizm. 

            I oto znowu powróce do tekstu Bezbrzezna pustota wolnorynkowej utopii gdzie autor wytyka libertarianom, że są utopistami, ale jakoś nie rozprawia się, z żadnym z postulatów libertarian. Nic nie pisze o zasadzie nieagresji, prywatnym pieniądzu, minimalnych podatkach albo ich braku etc. Szkoda. Może gdyby głębiej zbadał temat to odkryłby, że kiedykolwiek w jakieś dziedzinie obowiązywał kierunek na wolność to przynosiło to wymierne rezultaty a kiedykolwiek obowiązywał kierunek na przemoc to jedyne, co osiągano to krew, śmierć i zniszczenie. A co z argumentem, że pełny libertarianizm nigdy nie istniał bo upadały zarówno anarchie z prywatnym sądownictwem czy też systemy prywatnego pieniądza? Trudno, trzeba ponosić konsekwencje za porzucanie ideału. Przykładowo Polska przed zaborami była anarchią ale trudno uznać, że był tam kapitalizm. Świadczy o tym chociażby pozycja chłopów zniewalanych pańszczyzną. I Rzeczpospolita mimo braku efektywnej rządowej tyranii musiała upaść bo była nieefektywna gospodarczo. To nie przeczy libertarianizmowi. Tak jak upadają niefektywne firmy tak samo upadają państwa. C’est la vie. A co z prywatnym pieniądzem w USA chociażby. Tutaj odsyłam do książki pt „Tajniki Bankowości” autorstwa Murraya Rothbarda gdzie autor udowadnia, że system prywatnego pieniądza nie wspartego żadnymi przywilejami ze strony rządu nigdy nie istniał. Poza tym nikt po wojnie secesyjnej nie kazał amerykanom podążać w kierunku centralizacji systemu bankowego. Rację miał Benjamin Franklin twierdząc, że „kto wybiera bezpieczeństwo zamiast wolności, nie zasługuje ani na jedno, ani na drugie”

            Dlatego teraz powiem wszystkim, którym bliska jest idea wolności: Nie bójcie się, że zostaniecie nazwani utopijnymi ideologami wolności. Każda inna ideologia to albo wewnętrzna sprzeczność albo otwarte dążenie do przemocy. Z kolei brak ideologii to nihilizm i samobójstwo umysłu. Na koniec przytocze pewno cudowne zdanie autorstwa Ayn Rand: 

"Życie mieści się w naszych umysłach, a istnienie to próba nadania temu życiu fizycznego wymiaru, oddania go w geście i formie."



Ja żyję jako człowiek wolny a ty jak żyjesz?



Pełna wersja na vimeo

4 komentarze:

  1. "utrzymujący sie z handlu spółkami notowanymi na Nowojorskiej Giełdzie Papierów Wartościowych"
    Jaką kwotą obracasz, jaki masz średni rocny zysk oraz czy stosujesz analizę techniczną?

    OdpowiedzUsuń
  2. http://www.tradingschool.pl/

    Tutaj pracuje od niedawna więc średniego rocznego zysku nie podam. AT stosuje.
    p.s - Co to ma do tematu audycji?

    OdpowiedzUsuń
  3. napisałeś to w opisie, więc mnie zaciekawiło

    OdpowiedzUsuń