czwartek, 24 marca 2011

Prawdziwi wierzący to ateiści.

Oni tylko rozumieją naturę boga na tyle by stwierdzić ze pojecie Boga jest całkowicie sprzeczne w ludzkim umyśle i muszą go odrzucić, dzięki czemu nie roszczą sobie żadnej wiedzy na jego temat. Każdy, kto mówi cokolwiek konkretnego o Bogu grzeszy. Grzeszy brakiem rozumu. Aby być uczciwym wobec Boga należy twierdzić ze nie istnieje.
Skąd takie dziwne i kontrowersyjne tezy? Z prostego powodu. Idea Boga jest całkowicie sprzeczna z ludzkim rozumem. Logiczne rozumowanie, bowiem nigdy się nie kończy. Każdy byt, aby posiadał tożsamość musi posiadać, choć jedną wielkość skończoną. Byt na wskroś nieskończony nie istnieje podobnie jak nie istnieje liczba nieskończona. Można stwierdzić, że istnieje byt, który w pewnej kwestii posiada wielkość skończoną np. jest mega-mocny i z każdą sekundą swoją moc zwiększa. Ale to nie oznacza, że taki byt jest wszechmocny. Jego moc zmierza do wszechmocy, ale NIGDY JEJ NIE OSIĄGNIE. Jeśli mamy byt mega-mocny to zawsze może istnieć inny byt giga-mocny, tera-mocny etc.
Praktycznie każdy, kto głosi, że Bóg istnieje ma na myśli takie mega, giga-mocne byty. To nie są Bogowie. Prawdziwa boskość jest w nieskończoności. Ale człowiek boi się nieskończoności. Czasem wydaje mi się, że jest to większy lęk niż strach przed śmiercią. Dlatego w ramach ucieczki przed tym lękiem wprowadza pojęcie Boga, który w mniemaniu człowieka wierzącego jest wszechmocny a tak naprawdę jego moc ogranicza się do wyobraźni zwykłego wierzącego. Toż to obdarcie Boga z jego boskości. To tak jakby matematyk powiedział, że liczba nieskończona to 9^9^9^9^9^9!!!!! (znaki silni).
Matematyczne podejście do nieskończoności jest jak najbardziej logiczne i nie powoduje sprzeczności. Jeśli ktoś uzna nieskończoność za skończoną to pojawiają się problemy typu 1/inf=0 a (-1) /inf=(-0) i potem mamy 0=(-0). Następnym krokiem byłoby stwierdzenie, że liczby przeciwne są równe: (-1)=+1. Dlatego nie wolno igrać z nieskończonością, bo tracimy tym samym rozum. Tak samo jak matematycy twierdzą, że nieskończona wielkość nie istnieje tak samo każdy rozsądny człowiek musi stwierdzić, że Bóg nie istnieje, co oczywiście nie oznacza, że nie może fantazjować sobie o jakiś mega-hiper-giga-mocnych bytach, które mu pomogą w potrzebie.
Prawdziwa wiara nie może kolidować z wiedzą. Każdy człowiek, który szanuje swój rozum powinien stwierdzić – Boga nie ma. Wtedy dopiero można sobie wierzyć, ale to już kwestia ideału-absolutu i pobożnych życzeń, że zawsze może być ktoś lepszy, mocniejszy, doskonalszy, sprawiedliwszy etc. Nie będzie to jednak Bóg tylko jakaś mega-mocna istota.
Nie bójmy się nieskończoności, zostawmy Boga w spokoju i szanujmy swój rozum a przy tym siebie samych.

P.S - Nie zamierzam tego czytać w Radiu Żelaza.

8 komentarzy:

  1. Ciekawe podejście do tematu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tw. Cantora, alef, hipoteza continuum...

    Czy aby na pewno matematycy twierdzą to co sugerujesz?

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Niesko%C5%84czono%C5%9B%C4%87

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewno, że są różne alefy czy też continuum ale to są zagadnienia z teorii mnogości. Nikt rozsądny nie miesza liczby kardynalnej z liczbą rzeczywistą bo wychodzą absurdy. Tak samo jak mieszanie Boga z rzeczywistymi kategoriami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co nie zmienia faktu, że oo istnieje...
    Z resztą takie same absurdy wychodzą z zerem, np.
    -1*0=0 i 1*0=0 => -1*0=1*0 skracamy zera -1=1

    Zero też nie istnieje? :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. "skracamy zera" - Oto logika mistyka. Zaorane
    Poza tym zero oznacza ze wlasnie czegos brak czyli jesli ilosc pewnego x=0 to x nie istnieje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha Ha - dokładnie to samo działanie co twoje, tylko zamiast 1/inf napisałem 0.

    Nie ma to jak w mistyczny sposób udowadniać, że nieskończoność nie istnieje ...

    Cieszę się, że to zrozumiałeś.

    OdpowiedzUsuń
  7. Widze, że dziś przy niedzieli polazłeś do jakiegoś klechy i czujesz sie wzmocniony wiarą po połknięciu kawałka ciasta i przepiciu tanim winem. Próbujesz uzasadnić idiotyczność przykładu matematycznego podanego przez Cokemana ale on miał być idiotyczny właśnie.

    Zwróć uwagę na te zdania - Jeśli ktoś uzna nieskończoność za skończoną to pojawiają się problemy typu 1/inf=0 a (-1) /inf=(-0) i potem mamy 0=(-0). Następnym krokiem byłoby stwierdzenie, że liczby przeciwne są równe: (-1)=+1. Dlatego nie wolno igrać z nieskończonością, bo tracimy tym samym rozum.

    Cokeman wyraźnie napisał - "PROBLEMY"

    Kolejna sprawa to nikt tu nie pisał, że nieskończoność nie istnieje. Nie istnieje tylko liczba nieskończona. Niekończoność w matematyce nie jest rozpatrywana jako liczba rzeczywista mająca służyć do określania bytów rzeczywistych - istniejących bądź to mozliwych do zaistnienia. Jest to zawsze albo jakaś granica funkcji, ciągu czy innych tworów w analizie matematycznej. Jest jeszcze teoria mnogości i tam masz z kolei różne alefy czy continuum ale jak to się ma do realnych bytów. Chcesz powiedzieć, że Bóg ma moc równą continuum watów? A ja waże 2 dolary. A gdyby kózka kwiecień plecień to by ślimak chuj ci w dupę.

    Radzę odnieść się do argumentu braku istoty Boga który Cokeman podał tutaj:

    Każdy byt, aby posiadał tożsamość musi posiadać, choć jedną wielkość skończoną. Byt na wskroś nieskończony nie istnieje podobnie jak nie istnieje liczba nieskończona.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nic dodać, nic ująć. Miło wiedzieć, że ktoś mnie rozumie. W sumie fajnie popatrzeć jak bardzo skurwić swój rozum potrafią mistycy byleby uzasadnić wyższośc swoich urojeń nad obiektywną rzeczywistością. Fryderyk Bastiat mawiał w Zgromadzeniu Narodowym Francji - "mosci panowie, szanujcie chociaż arytmetyke"
    Ja zaś powiem do mistyków: Mości panowie, szanujcie chociaż logikę"

    OdpowiedzUsuń