wtorek, 22 stycznia 2013

Gołodupcy korwiniści

Przytoczę pewien cytat z jego księgi (w przyszłości zapodam ich więcej, ale teraz wystarczy jeden.)

"Wreszcie, neoliberalizm można zdefiniować jako system, w którym biedni, często bezrobotni, utrzymujący się często z rent i emerytur swoich babć i dziadków młodzi ludzie, których Cezary Michalski określił bardzo trafnie jako "gołodupców z pokolenia JKM" (od Janusza Korwina Mikke), głosują na partie reprezentujące interesy najbogatszych w niezachwianym przekonaniu, iż są niedoszłymi milionerami. Gdyby owych gołodupców obudzono z ich american dream i gdyby przyznali się przed sobą i innymi, że najprawdopodobniej milionerami się nigdy nie staną, to w warunkach moralnego terroru sprawowanego przez neoliberalną ideologię sukcesu, ryzykowaliby popadnięciem w ciężkie załamanie psychiczne, niezłykle groźne, albowiem mogące prowadzić do śmierci z upokorzenia."

Jest to jedna z wielu definicji i opisów neoliberalizmu rzecz jasna. Wybrałem tę, ponieważ znana mi jest z własnych doświadczeń. Liberalizm, korwinizm, libertarianizm to oczywiście różne rzeczy tak samo socjalizm, socjaldemokracja, komunizm. Mimo to korwinistami i następnie libertarianami (czasami od razu libertarianami) stają się gołodupcy w wieku studenckim lub starsi tak samo zamroczeni swoją wizją bycia milionerem czy nawet niezależności. 

Nicolás Gómez Dávila miał rację mówiąc, że "wolność jest marzeniem niewolników".  Korwiniści libertarianie to w znaczniej mierze utrzymywana przez rodzinkę młodzież studencka albo freelancerzy (głównie informatycy) dorabiający na śmieciówkach lecz nadal zależni od rodzinki. Korwinizm i libertarianizm to ideologia dla młodych i gniewnych którzy pod płaszczykiem powszechnej wolności chcą wyprzeć dzisiejszych burżujów. Ich sposobem na zwycięstwo nie jest jednak innowacja, układy u władzy czy zdolności marketingowe. Przeciwnie. Zamiast innowacji bardziej chwalą oni konserwatyzm, władza gardzą, a co do marketingu to stanowią idealny przykład jak wszystko zepsuć na maxa. Co więc im pozostaje - głosić wszem i wobec swoją bezwzględność i oddanie niezależności,  pozorną prostoty systemu (2 aksjomaty - nieagresji i samoposiadania), totalną negację rządu albo chociaż te kwestie związane z kwestia społeczną czyli uderzają w edukację częściej niż w bailouty. Szerzej tutaj: Oszuści i kanalie 

Fajnie jest głosić wolność i poddańczość wobec burżujów jeśli jest się

1) zbliżającym się do 30tki informatykiem mieszkającym u rodziców

2) wynajmującym na spółę małe mieszkanie w dużym mieście pracownikiem banku.


3) pracownikiem państwowej spółki medialnej za marne grosze poniżej średniej krajowej. Wiek po 30tce

4) Bucem lansującym się to tu to tam około 30tki, który dorabia na pisaniu prac magisterskich czyli 
prowadzi działalność nielegalną toteż dla spokoju sumienia głosi, że o tym co legalne decyduje Rothbard, rynek, a nie państwo.

Mozna tak dalej wymieniać. Korwiniści i libertarianie to nie przedsiębiorcy, to wannabe przedsiębiorcy iżyciowi frustraci podniecający się kapitalizmem tylko ze względu na jego bezwzględność.

Nazwisk nie podaję bo mi jeszcze wlepią 4 miesiące prac społecznych i 90zł grzywny. Kto mądry ten skojarzy.  

2 komentarze: