Lenin mawiał, kiedyś, że burżuje sprzedadzą nam sznur na którym ich powiesimy. Niewykluczone, że odpowiednie osoby ów sznur już nabyły, ja jeszcze nic nie wiem. Wiem natomiast, że na portalu bankier.pl typowo burżuazyjnym pojawił się artykuł o konsumpcjonizmie. Ciekawe co i czy portal bankier.pl będzie istnieć jeśli ludzie poważnie ten antykonsumpcjonizm potraktują. To oczywiście drobny szczegół. Grunt, że jest ciekawie, sensacyjnie i pewnie zyskownie bo reklamodawcy płacą za wejścia.
Na pewien czas odstawmy Lenina i przejdźmy do treści artykułu:
W ogóle nie wiem kto wymyśla te nazwy frugalizm, freeganizm i inne bzdury. Nie można po staremu - skromność/roztropność/umiarkowanie oraz menelstwo? Takie wymyślanie co chwila róznych nazw pachnie sztuczną modą niż autentycznym ruchem. Przyjrzyjmy się tezom:
Rezygnacja z pogoni
za modą
Postulat słuszny lecz ciekawe ile % antykonsumpcjonistych kobiet go popiera. Poza tym warto uważać, by w ramach walki z modą nie wpaść w modę staroci i kupować jakieś gówno za grubą kasę czyli aby nie wpaść w hipsterstwo. Tu nie chodzi by walczyć z modą, lecz o to by w ubiorze nie sugerować się zdaniem innych lecz własnym wysublimowanym poczuciem estetycznym no i przede wszystkim technicznymi walorami tkanin. Jeśli chodzi o modę w branżach innych niż odzieżowa to wnioski są takie same rzecz jasna.
Zastępy specjalistów od marketingu pracują nad tym, żeby w świadomości
konsumentów postawić znak równości pomiędzy logo firmy a dobrym życiem.
Jedno to robota specjalistów a drugie to robota pożytecznych idiotów. Tutaj coś o sobie. Xywę Cokeman mam nadana od kolegów z USA ponieważ w 2007 piłem codziennie Coca-Colę w duzych ilościach. Nie lubię samej wody a oryginalna cola w przeciwieństwie do podróbek długo trzyma smak i gaz nawet mimo potrząsania. Pracowałem w ciągłym ruchu w upale i chciałem mieć co do picia więc piłem Colę oszczędzając nawet na żarciu, ponieważ Cola czasem bardziej gasi głód niż pragnienie. Nawet gdyby cały marketingowy debilizm upadł to Cola oryginalna cola kosztowałaby więcej niż podróbki bo reprezentuje co by nie mówiąc lepszą jakość. Ot cała historia. Po 2007 nie kupuję tak masowo coli oryginalnej. Co więcej: przez kolejne 3 lata w owym ośrodku wypiłem znacznie więcej darmowej Pepsi niz Coli w 2007. Xywa jest xywa. Dziś częściej kupuję podróbki do spożycia w domu a na podróż mimo wszystko oryginalną colę z powodów wyżej wymienionych. I teraz niech każdy sobie pomyśli - czy po takiej gadce kupilibyście colę? Czy taki przekaz jest marketingowy? Czy ktokolwiek kto pił kiedyś Colę zastanowił się uczciwie na serio czemu nieraz kupuje colę zamiast podróbki za niecałą złotówkę? Większość raczej nie. Ludzie kupują coś masowo i instynktownie nie zastanawiając się po co i dlaczego. Potem sobie wmawiają, że to było potrzebne i fajne. To właśnie pożyteczni idioci.
Wg ekonomii, a konkretnie mikroekonomicznej analizy wyboru konsumenta mamy najpierw potrzeby (nieistotne teraz czy zobrazowane na krzywych obojętności i czy zmiana uzyteczności jest nieskończenie mała) i wynikającą z nich konsumpcję. A co jeśli jest odwrotnie i co gdy na izolowaną jednostkę w modelu mikroekonomiczną maja wpływ inne jednostki?
Projektując przedmioty codziennego użytku, zakłada się, że
ich okres życia będzie krótki.
Dobrze, że temat zaplanowanej nieużyteczności wkracza na poważne portale typu bankier.pl zamiast gnić na stronach typu: SPISEG.MACIEREWICZ.KNP.NET Szkoda, że tak mało ale dobre i tyle na początek.
Zwolennicy ruchu frugality promują produkty niemarkowe
Tutaj to jakieś sekciarstwo z ich strony. Nie chodzi o walkę z markami ale o rozsądne zakupy. Powyżej opisałem, że jednak markowa cola ma przewagę nad podróbkami. Mam nie kupować tylko dlatego, że markowa? I kiedy wkracza marka? Od miliarda dolarów obrotu i 30 minut reklam w TVN na dzień?
Frugalista nie kupuje nic nowego, dopóki może naprawić to, co już posiada.
Frugalista czy każdy rozsądny człowiek? A może ktoś nie ma czasu na majsterkowanie nieustanne? W tym wypadku frugalizm stawia się w pozycji podrzędnej wobec korporacji na tej zasadzie, że oni mu wciskają gówno a on na złość im będzie naprawiał. Potem do owego frugalisty przyjdzie kumpel i zobaczy, że owe gówno ma swój smak i zapach! I już kolejny klient na kolejne gówno. Od biedy można wszystko naprawić tylko szkoda na to kasy i czasu. Powinno sie stawiać na produkty trwałe zamiast kupować coś na 3 lata z myślą, że potem będzie się to naprawiać. Kolejne powierzchowne potraktowanie tematu.
Zamiast kupować, można samodzielnie zaspokoić
konsumpcyjną potrzebę, a przy okazji zyskać nowe hobby i doświadczenia.
Pod warunkiem, że mamy takie a nie hobby oczywiście. Nie o to chodzi by receptą na alienację była socjopatia.
Pozbądź się
niepotrzebnych rzeczy
W skrócie - ogarnij burdel w pokoju. Co w przypadku kolekcjonerów znaczków, motyli, monet, kart telefonicznych, puszek po piwe? Co z biblioteczkami. Wystarczy tylko sprzątać a starocie wystawić na bazarze, dać rodzince, biednym komukolwiek.
Wszystko takie powierzchowne i zawalone pierdołowatymi określeniami. Z tego na dłuższą metę pożytku nie będzie, jeśli będzie to moda jakiś blogerów i ich infantylnych czytelników. Prawdziwy frugalista powinien żyć o własnoręcznie sporządzonym chlebie i wodzie z jeziora w ziemiance na granicy koreańsko-rosyjskiej nosząc na sobie skóry upolowanych tam tygrysów. Na złość burżujom którzy mnie dymają naprawię im wibrator!
W dodatku warte zastanowienia są ekonomiczne podstawy tego ruchu. Mamy kryzys i ludzie ledwo wiążą koniec z końcem stąd takie próby ratowania się przed biedą są popularne. Skoro zarabia sie grosze na śmieciówkach a kredyt na M2 za 400000(waluta dowolna) trzeba spłacać i jakoś żyć to aby ukryć biedę ogłasza się, że oto jest się frugalistą. Moda na oszczędność i pozorną zaradność. Owe mieszkanie i staranne ukrywanie biedy to już nie frugalizm ale kto się tym przejmuje. Frugalista będący nim z konieczności a nie z przekonania zasuwa dla korpo za grosze by lwią ich część dać im innej korpo(bankowi) a po pracy naprawiać sprzęt jeszcze innej korpo. Zaradność jak się patrzy.
Antykonsumpcjonizm jest tylko jednym aspektem walki z burżujami. Jest jednak całkowicie nieprzydatny i na dłuższa metę nawet szkodliwy, jeśli traktowany jest bezrefleksyjnie w oderwaniu od innych problemów takich jak struktura klasowa społeczeństwa, nieodpowiedzialność kapitału i nadodpowiedzialność pracy, ekspansja długu, struktura własnościowa i polityka przedsiębiorstw wytwarzających dobra, którymi gardzą konsumpcjoniści.
Do rozwiązania pozostałych problemów służy rewolucja socjalistyczna, która znosi klasy i wprowadza do przedsiębiorstw produkcję dla ludzi zamiast dla zysku. Nieprzypadkowo towary za komuny były trwalsze niż kapitalistyczne. Dlaczego nasze babcie nierzadko nienawidzące komuny nie wymienią lodówki Минск na nową Amicę? W dodatku socjalizm rozwiązuje także problem nieodpowiedzialności kapitału oraz ekspansji długu. Dług Gierka to pikuś przy tym co się dzieje teraz a co dopiero w iście kapitalistycznym USA. Zresztą prawdę mówiąc Gierek oparł socjalizm na kapitalistycznych kredytach czym zepsuł socjalizm. W dodatku to na zachodzie najpierw ich model upadł w 1971 i potem podczas kryzysu naftowego a u nas dopiero w 1980. No i najważniejsze - socjalizm nie postuluje totalnej rezygnacji ze wszystkiego oraz samowystarczalnego chałupnictwa. Stawia na masową zorganizowaną produkcję zapewniającą godne życia zarówno jako pracownik oraz konsument. Frugalizm bez socjalizmu co najwyżej prowadzi do polpotyzmu.
Na zakończenie baner pod artykułem o frugalizmie na portalu bankier.pl
Mamy więc rewolucyjną symbolikę pod antykonsumpcjonistycznym artykułem. Bankier.pl sprzedał zatem drugi sznur gratis. Dziękujemy

Świetny artykuł! Oczywiście nie mam na myśli tego na Bankierze :)
OdpowiedzUsuńTen cały frugalizm to nic innego jak usilna próba wykreowania nowej mody. Pewnie jakimś socjologom skończyły się tematy na pracę doktorskie i tak wymyślają :)
Ja tam uważam, że konsumpcjonizm jest dobry. Dzięki niemu mamy cały rozwój i postęp. Bez niego nie było by nowych technologii, leków etc.
Co więcej nawet konsumpcja pompowana kredytami jest dobra bo motywuje do pracy, aby ten kredyt spłacić.
Nie dziwię się jednak, że takie trendy jak antykonsumpcjonizm powstają. Zgadzam się z Tobą, że wynika on z trudnej sytuacji materialnej ludzi, ale nie tylko.
Konsumenci mogą czuć się oszukani przez korporacje i banki. Zwłaszcza te drugie robią wszystko by zniechęcić ludzi do siebie http://najnizszeraty.pl/artykul/oprocentowanie-to-sciema-zobacz-co-ma-wplyw-na-cene-kredytu
Mimo to frugaliści nie dopną swego. I dobrze, nie wyobrażam sobie świata bez Coli :)
Ściągnąłem nową Teorie Chaosu i miła niespodzianka: Cokeman. Szkoda że Cie nie idzie tam teraz uświadczyć. Ale miło posłuchać jak Claude mówi że Jakucja jest inna niż reszta Syberii i że tam jest łagodny klimat i że ciepło... że zimy łagodne...
OdpowiedzUsuń