niedziela, 9 października 2011

Chrześcijański idiotyzm. Kryptomarksizm chrzescijanskich kapitalistów.

Niedawno KelThuz polecił mi książkę Jana Stachniuka pt: "Wspakultura"

Lektura bardzo dobra i daje sporo do myślenia oraz motywuje do twórczego działania. Do podążania za swoimi pasjami i pragnieniami. Przede wszystkim jest to jednak analiza niektórych niszczycielskich ideologii jak nihilizm czy spirytualizm. Są one obecne głównie w religiach ale nie tylko tam. Sam niedawno taplałem się w hedonizmie ocierajac sie o nihilizm. Chętni niech sobie przeczytają całość, natomiast ja tutaj zapodam kilka fragmentów odnośnie chrześcijaństwa. Dlaczego akurat chrześcijaństwo? Ponieważ żyję w Polsce i to ten teren mnie obchodzi najbardziej póki co.

Liturgizacją nazwaliśmy system środków i metod służących do opanowania psychiki wyznawców drogą uformowania wszystkich zakresów życia duchowego, a z kolei o ile to jest możliwe, społecznego i materialnego, według jednolitego stylu. Narzucić jednolity styl danej wspakultury totalnej we wszystkich dziedzinach, to znaczy uczynić jej "prawdę" centralną osią wokół której obracać się będzie życie niezliczonych osobników nadążających faliście pokoleń. W tym ujęciu liturgizm byłby systemem środków oddziaływania na wyobraźnię, umysł i uczucia człowieka, tak by centralna idea wspakultury totalnej zajmowała główne miejsce w jego życiu duchowym. Musi ona być sprowadzona do jakiejś najprostszej formuły propagandowej, do chwytliwego symbolu, a następnie ciągle wtłaczana w psychikę wyznawców tak, by ich życie duchowe opierało się wyłącznie na niej, jako na jedynym szkielecie. Liturgizm musi dążyć do ogarnięcia całego życia, przepojenia go sobą - słowem: do liturgizacji życia. Zakres liturgizacji może być rozbudowany ogromnie. Jest to właściwie masowa propaganda, która symbol, streszczający w sobie daną syntezę totalną usiłuje zrobić kośćcem każdego odruchu człowieka. Nasze okrzyki "rany boskie", ,Jezus Maria", "dzięki Bogu", zdawkowe formuły "niech będzie pochwalony Jezus Chrystus", "krzyż życia" są przejawem liturgizacji, świadomie i planowo przeprowadzonej w ubiegłych stuleciach. Nie wszyscy sobie uprzytamniają, że liturgizacja przenika do dna życie polskie, że nic właściwie w nim innego nie ma, jak tylko "wola boska" wspakultury. Wspakultura władająca w jakimś zakresie, ma zawsze poczucie, że gmach jej jest zbudowany na obcym, niepewnym gruncie. Próbuje więc utwierdzić się w nim za pomocą magii. W zakresie liturgizmu istnieją instytucje sakramentu, za pomocą którego wspakultura, usiłuje rozszerzyć swoje przyczółki w zasadniczo grzesznym świecie. Sakramenty chrześcijaństwa, buddyzmu, islamu to ciągłe zdobywanie obcego terenu, jako dusz, przestrzeni, czynności, przedmiotów itd.

Prostą drogę od naczelnej zasady spirytualistycznej do moralizmu i nihilizmu św. Paweł formułuje następująco: "Kocham się w zakonie bożym, według wewnętrznego człowieka, lecz widzę inny zakon w członkach moich, sprzeciwiający się zakonowi umysłu mego, czyniący mię niewolnikiem w zakonie grzechu, który jest w członkach moich (Św. Paweł "Do Rzymian" 7-23).

Założeniem jest praegzystujący samowładny Bóg, który stworzył ziemię, słońce, naturę, człowieka, następnie, kierując się jakimś niepojętym okrutnym kaprysem, uczynił ten świat niedoskonałym, grzesznym, straszliwym, pozostawiając w nim jedyny jasny punkt, duszę nieśmiertelną. Ta dusza nieśmiertelna, cząstka świata boskiego w mrokach doczesności, dąży do powrotu - do Boga. Powrót do jasnego ogniska gdzieś poza tym światem oto rdzeń zainteresowań nieszczęśliwego rozpadowca tłukącego się jak Marek w piekle po szkaradnej doczesności. Dla rozpadowca środowisko w którym żyje wydaje się być planetą trupów i zgliszcz, gdzie rządzi "książę tego świata" - diabeł. Im większy lęk przed nim, tym żywsze pragnienie ucieczki w świat "prawdziwy", To też ucieczka "tam" jest rzeczą najważniejszą. Z tego stanowiska Chrystus udziela uzasadnionej nagany Marcie: "Marto, troszczysz się i frasujesz około bardzo wiela. Ale jednego potrzeba" (Łk. 10-41). Nie jest ważne, ani sztuka, ani państwo, ani technika, ani praca, słowem cała kultura, jeśli nie służy "jednemu" - dostaniu się "tam". Ale co tej ucieczce służy? Trzeba najpierw "wierzyć". Wiara jest koniecznym ogniwem. Absurdem by było dostać się "tam" gdy w owe "tam" się nie wierzy

Wiara w Chrystusa jako wysłannika "tamtego" świata jest czynnikiem przezwyciężenia ciemnoty naszego umysłu, spowodowanej przez grzech pierworodny. "Albowiem wszyscy zgrzeszyli i nie dostaje im chwały bożej. Usprawiedliwienia dostępują za darmo, przez łaskę jego, przez odkupienie, które jest w Chrystus Jezusie" (Św. Paweł "Do Rzymian" 3-23, 24). Wierząc w boskoś Chrystusa, umarliśmy dla grzechu czyli kultury, t. j. wyłączamy się z śmiertelnego i marnego świata i zwracamy się ku wspakulturze, a więc w zaświaty. Zdaniem św. Pawła zyskujemy ogromnie dużo: "albowiem zapłatą grzechu śmierć. Łaską zaś Boga żywot wieczny w Chrystusie Jezusie Panu naszym" (Św. Paweł "Do Rzymian" 6-23).

Wiara tego typu jest podhalucynacyjnym stanem psychiki indywidualnej. Nie jest to stan trwały. U normalnego zdrowego osobnika, zwróconego do życia taki stan wogóle nie da się stworzyć. Trzeba się posługiwać środkami, które wtrącają umysł w podobny trans. Do środków tych należy magia i sugestia. 

Spirytualizm prostą drogą prowadzi do wzgardy codziennych obowiązków, poczucia nieodpowiedzialności za wszystko, osłabienia a następnie zerwania kontaktu z światem pracy i dążeń kulturowych człowieka. W tak wyjałowionej psychice, rozrasta się postawa kramarska nagrody niebieskiej, ciułacza "stokrotnych" zysków. Osiąga się ją na drodze postępowania wręcz przeciwnego niż to, które prowadzi do osiągnięć kulturowych. Jest tu pełne przeciwieństwo, wynikające z przeświadczenia całkiem uzasadnionego, że "Dusza nie znajdzie nigdy ukojenia w rzeczach tego świata, ponieważ one wszystkie niższe od niej... Dusza się koi tylko Bogiem, a niczym innym" (Myśli św. Katarzyny ze Sieny, str. 38). Potwierdza to św. Augustyn: "prawdziwym chrześcijanom przystoi znosić cierpienia doczesne, a wyczekiwać dóbr wiecznych". Albowiem "Jeżeli jesteśmy zapaleni ogniem miłości dla życia wiecznego, to powinniśmy nienawidzieć doczesności... Przez śmierć tracimy ten świat, ale zyskujemy raj. Życie doczesne gaśnie ale życie wieczne się zaczyna". (Myśli św. Augustyna, str. 133-139). Wynika stąd, że święty to jest hedonista, który chce trochę poczekać, gdyż dzięki "wierze" wie, że uczta i rozkosze rozpoczną się dopiero "tam". Dlatego też "nie mamy tu miasta trwającego i gdziekolwiek będziesz, wszędzie obcym i pielgrzymem będziesz... na wszystkie rzeczy ziemskie jeno jako w przechodzie spoglądać mamy" (Tomasz a Kempis Naśladowanie Chrystusa, ks. I - 4). Pomiędzy tam i tu istnieje we wszystkim przeciwieństwo. "Jeżeli serce pozbyte jest świata, staje się pełne Boga; a jeżeli wyzbyte Boga staje się pełne świata... Świat jest przeciwny Bogu a Bóg - światu". (Myśli św. Katarzyny ze Sieny, str. 245). 

Moralizm jak i inne pierwiastki wspakultury z natury rzeczy prowadzi do zupełnego odwrócenia stosunku do rzeczywistości. Moralista tego pokroju mniema, że zaplasterkowanie kikuta emocjonalnego, dające poczucie czysto wewnętrznej równowagi duchowej, jest obowiązującą normą dla reszty świata. Swoje perypetie w atletyce moralnej, oderwanej od życia, utożsamia czasem z pracą twórczą wyrażającą się w postępie kultury i mocy. Stąd też mówi o potędze ducha, sile moralnej itd. Stosunek do kultury zawsze jest ten sam. "Jeżeli chcesz jako przynależy wytrwać i udoskonalić się, miej się za wygnańca, pielgrzymującego po tej ziemi". Innymi słowy: "zachowaj się na ziemi jako pielgrzym i gość do którego sprawy świata zgoła nie należą" (Tomasz a Kempis I 17-23). Oczywiście dla moralisty świat historii, zmagania się człowieka z trudnościami swego kulturowego posłannictwa, są śmieszne. Nic nie jest ważne. Stąd też "cokolwiek ci się zdarzy, przyjmij jako dobre, wiedząc, że bez Boga nic się nie dzieje"... (Nauka dwunastu apostołów "Dwie drogi" 3-10).
Nie jest ważne jaką kto ma rolę, co czyni, czym jest. Doskonałość moralna może być osiągana poza historią, poza kulturą, w każdych warunkach. "Bóg stworzył bogatego, by przychodził z pomocą biednemu, a biednego by doświadczyć bogacza" mówi św. Augustyn. Dokładniej to precyzuje Tomasz a Kempis: "Wielce się udoskonalisz, jeśli zachowasz się wolnym od wszelkich starań doczesnych. Wielce upadniesz jeśli co doczesnego szanować będziesz. Niech ci nie będzie nic wielkim, nic wzniosłym, nic wdzięcznym i miłym, nic pożądanym"... "Dusza miłująca Boga nie dba o nic na świecie i wszystkim pogardza (T. a. Kempis l. c. II - 3 - 5). 

Po co się zajmować światem i jego sprawami, skoro to w niczym do doskonałości nie przyczynia się. Jest to już nihilizm idący dalej. Ponieważ jednak "aby żyć słowem bożym trzeba żyć" starajmy się zachować wiarę w tym koniecznym kompromisie. Zatym "powściągaj zbytnie żądze umiejętności, albowiem wiele tam roztargnienia i złudzenia... i wielce niemądrym jest ten, który się ubiega za czym innym, jak za tym, co służyć może jego zbawieniu".. Marność posłannictwa kulturowego człowieka wynika z objawionej tezy, że: "najwyższą mądrością jest dążyć do królestwa niebieskiego przez wzgardę świata"... Unikajmy więc zatracenia się w dziełach kultury, gdyż: "zaprawdę lepszy jest pokorny kmiotek, który Bogu służy, niżli pyszny filozof, który zaniedbawszy samego siebie, biegi gwiazd śledzi". Wielki Tomasz a Kempis precyzuje swoją wzgardę i nienawiść do kultury dalej w taki oto sposób: "Gdybyśmy doskonale zamarli w sobie samym, a zewnątrz byli mniej splątani, wtedy zdołalibyśmy wznieść umysł w niebiosa i w Bożej zatapiać się mądrości. Jedyną ale też największą ku temu przeszkodą jest to, że od żądz i namiętności wolni nie jesteśmy" (Tomasz a Kempis I - 1-2-11). Dopóki nie przeniesiemy się z padołu grzechu "tam", dekadent odczuwa ciężar marnego ciała: "Oto pokarm, napój, odzienie i wszystkie inne rzeczy, do utrzymania ciała służące, ciężarem są żarliwemu duchowi"... - a jednak, chociaż to jest smutne - "wszystkich potrzeb ciała zaniedbać się nie godzi, albowiem życie utrzymać należy; ale święte prawo zabrania rzeczy zbytecznych... albowiem inaczej ciało się uzuchwala i powstaje przeciw duchowi" (tamże III - 26). W tych troskach powściągamy się jak najbardziej. "Światem tym gardzić, nagrody niebieskiej pragnąć, z żądzami wojnę wieść, toć to jest chrześcijaństwo", mawiał jeden ze świętych o kilka wieków później. Więc też "W jakim kto powołaniu jest wezwany, w takim niech trwa. Zostałeś powołany jako niewolnik? Nie trap się... Kto bowiem w Panu wezwany jest jako niewolnik, jest wyzwoleńcem pańskim, a podobnie kto wolnym jest, wezwany jest niewolnikiem Chrystusowym. Każdy w czym jest wezwany bracia, w tym niech trwa, przed Bogiem" (św. Paweł "Do Koryntian" I - 7-20, 24). 

Cios w fundament biologiczny, zabicie woli istnienia to w pierwszym rzędzie zniszczenie energii bio-seksualnej. Stąd podświadome wyczucie, że eunuch musi być dobrym wspakulturowcem, ideałem człowieka, który zwalczył diabła od podstaw. Diabeł bowiem "panuje nad tymi, którzy miłują dobra doczesne jakie przedstawia ten świat widzialny... Przez tę pożądliwość króluje diabeł w człowieku i trzyma jego serce. Takimi są wszyscy, którzy miłują ten świat. Wyrzuca się zaś diabeł precz, kiedy z całego serca odrzekamy się tego świata. Przez to bowiem odrzekamy się diabła, który jest księciem tego świata"... (Św. Augustyn "Chrześcijańska walka" I). 

"Przez cierpienia ukazuje się nam nie gniew Boży, ale raczej jego miłosierdzie" (Myśli św. Augustyna, str. 135). "Kiedy już dojdziesz do tego, że utrapienie staje się ci słodkim, i dla Chrystusa polubisz je, wtedy bądź pewny, że dobrze się dzieje z tobą, bo raj na ziemi znalazłeś" (Tomasz a Kempis 11 12). Nie łatwo jest wykastrować w sobie pierwiastek humanistyczny, czyli to co wspakultura doznaje jako szkaradne zło "pychy" i "dumy". Stąd uporczywy apel: "powstań przeciw sobie i nie dopuszczaj ażeby duma w tobie żyć miała; lecz uczyń się tak uległym i małym, ażeby wszyscy po tobie chodzić i jako błoto na rozdrożu deptać cię mogli"... "Potrzeba koniecznie abyś się przejął prawdziwą wzgardą ku sobie samemu jeśli chcesz przemóc krew i ciało swoje". (T. a Kempis l. c. III - 13). Przed tym samym stoi każdy konsekwentny wspakulturowiec. Gdy pytano św. Doroteusza patrona słupników i amatorów umartwiania się za pomocą łażenia na czworakach czyli t. zw. raczkarzy; dlaczego tak dręczysz swoje ciało? - odpowiedział trafnie - "Bo ono mnie dręczy". 

"Do Ciebie wołamy wygnani synowie Ewy na tym łez padole" brzmi lamentacyjna pieśń pobożna. Im "lepszy" chrześcijanin tym większy i schorzalec i pesymista. "Najlepsi" wpadają w szał autodefetyzmu. "Przystępuję do Ciebie Panie" modli się "doktór anielski" (Św. Tomasz z Akwinu) - jak chory do lekarza, nieczysty do źródła miłości, ślepy do światła wiecznej jasności, ubogi i biedny do Pana nieba i ziemi". A inny mąż pobożny z XIX w. zapewnia nas, że każdy człowiek który zdjął maskę i widzi się takim jakim jest obaczy w sobie cztery rzeczy: dziecko, nieuka, chorego i winnego. Wszyscy oni czują się chorymi, ślepymi, niedołężnymi, kalekimi, nędznymi robakami. Im silniej to odczuwa, tym "świętszym" i lepszym się wydaje swoim pobratymcom. Od tej strony gdyby spojrzeć na istotę "świętości" i "świętego" chrześcijaństwa, ujrzelibyśmy pełne odwrócenie atrybutów człowieczeństwa. Katolicki teoretyk sanktyzmu Henryk Joli, podaje jako rzecz prostą, że "świętość powinna być nie tylko unicestwieniem, ale całkowitym końcem naszej natury".

Czy warto się czymś wogóle zajmować? Oczywiście nie. Słychać trzask padających murów imperium rzymskiego, gdy wnikniemy w nauki rozwijane przez uczniów "objawiciela" radosnej nowiny o wolności personalizmu. Ilustrują to choćby pouczenia św. Augustyna: "W szukaniu odpowiedzi na pytanie w co trzeba wierzyć, odnośnie do nauki religii, nie należy tak śledzić natury stworzeń, jak tak zwani przez Greków fizycy. Nie należy też obawiać się, że chrześcijanin nie będzie wiedział czego o sile i liczbie żywiołów, o ruchu, porządku i zaburzeniach na gwiazdach, o kształcie nieba, o rodzajach i naturze zwierząt, krzewów, kamieni, źródeł rzek, gór, o przestrzeniach miejsc i czasów, o znakach przed grożącym burzami i o mnóstwie tych rzeczy, które oni wyszukali... Dość jest dla chrześcijanina wierzyć, że przyczyną rzeczy stworzonych czy to niebieskich, czy to ziemskich, czy to widzialnych, czy to nie widzialnych jest Bóg jeden i prawdziwy, i że nie ma żadnej natury jakaby nie była albo Nim albo od Niego... (Św. Augustyn Podręcznik dla Wawrzyńca IX).
A tym bardziej wolnym jest personalista, im bardziej jest niezależny od środowiska, im mniej ma potrzeb. Ubóstwo jest więc cnotą, gdyż dzięki niej może być człowiek wolniejszy. Niech żyje więc bieda, opuszczenie, zaniedbanie. Im niższy stopień upadku, tym większa jest cnota personalizmu, wyższy stopień doskonałości.
 
"Bóg używa złych ludzi do wykonania nie ich zgubnych zamiarów, ale swoich wspaniałych postanowień. Źli używają dla swego celu swej natury ludzkiej, która jest dziełem Bożym a przez to samo dobrą; tak samo Bóg dla swoich dobrych celów używa złych uczynków ludzkich i w każdym wypadku wola Jego jest zwycięską". (Myśli św. Augustyna str. 37). Tak czy inaczej jacyś grzesznicy będą budować państwa, ustroje społeczne, rozwijać technikę, naukę, produkcję itp. A my wybrańcy Boga w tych formach i tak będziemy musieli żyć. Są one nam wewnętrznie obce. Jeśli nie możemy ich zniszczyć naszą obojętnością (grzeszny świat jest uzuchwalony i zbyt mocny, abyśmy mogli wystąpić przeciw niemu czynnie) to nie przejmujmy się niczym. Bądźmy pogodni, niegniewliwi, beztroscy, jak kwiaty i motyle, jak lilie polne i ptaszki niebieskie, co to nie sieją, nie orzą a niefrasobliwie żyją, - bądźmy wolni od w szystkiego. 

Zdrowe siły, należące pierwiastkowo do kręgu kultury, zostają wprzągnięte do służby epidemii jako jej ramię wykonawcze czyli tak zw. ramię świeckie. Ostra świadomość logiczna wspakultury chrześcijańskiej spożytkowuje żywiołowość zdrowia na swoją korzyść. Grzeszny, naładowany żądzami żywioł germański skierowuje się do stworzenia warunków w opornym świecie, w których by następnie mogła rozszerzyć i utrwalić wspakultura krzyża. Na tym polega istota zrostów kultury i wspakultury. Zaprzęg wspakultury krzyża, w którym rolę pracowitych mułów spełniał żywioł germański, toczył się przez historię Europy, dopóki były wyraziście określne zadania. Zadania te to: a) scalenie plemion germańskich w jednolity organizm "ramienia wykonawczego", czyli stworzenie uniwersalnej monarchii świętego cesarstwa rzymskiego narodu niemieckiego; jest ono podstawą ładu średniowiecznego, w którym mamy dwa uzupełniające się ogniska dyspozycyjne: papiestwo i cesarz; b) obrona przed ekspansją wspakultury totalnej Islamu; c) pełne wdrążenie zasad ewangelii w życie pogańskich jeszcze mas, i d) szeroka ekspansja na zewnątrz w postaci wypraw krzyżowych i ochrzczenie Słowian. Kwestie te omówiłem już szerzej w mojej pracy p. t. "Człowieczeństwo i kultura". Nie będziemy więc do nich wracać.
Epidemia chrześcijaństwa swoją dynamikę i ekspansję w ciągu wielu setek lat zawdzięczała uwiedzeniu Germanów. W pewej chwili to się skończyło. Momentem zwrotnym było spełnienie wspólnych zadań, które stały u zarania ładu średniowiecznego. Świat germański, zachowując rezerwy świeżości i zdrowia dzięki wykonywanym funkcjom, uzyskuje oprócz tego świadomość. Nie była to świadomość pełna, tym niemniej wystarczyło jej by dokonać rewizji podstaw, dzięki czemu przez Europę przeszedł ozdrawiający wicher reformacji. Zdrowe siły ocknęły się z letargu. Człowiek wyzwolił się z pod hipnozy światopoglądu wspakulturowego.
Przełamanie hipnozy bezdziejów odbyło się w sposób niezmiernie interesujący. Jak już mówiliśmy, kościół chrześcijański wytworzył w trakcie swego rozwoju dwa systemy perwersyjnego instrumentalizmu. Pierwszym było użycie dorobku świata antycznego do podcięcia żywotności kultury antycznej. Ilustruje to drobny przykład: "ochrzczenie" Platona i jego filozofii przez św. Augustyna i rozpędzenie Akademii Platońskiej, jako instytucji rozwijającej wiedzę i myśl filozoficzną. Tak było we wszystkich dziedzinach. Dorobkiem kultury antycznej czarowano zdobywców germańskich; po to, aby im narzucić chrystusową ewangelię, jako kwintesencję osiągnięć świata grecko-rzymskiego. To samo zrobiono z prymitywną świeżością plemion germańskich, jak o tym była mowa. W momencie kryzysu bezdziejów, oba systemy tak nadużytych narzędzi scaliły się w coś nowego, co stało się Renesansem i punktem wyjścia nowoczesnej kultury. Wspakultura krzyża, przeholowała w perwersyjnym instrumentalizmie. Dzięki temu instrumenty i narzędzia doszły do samowiedzy. To zaś uratowało człowieczeństwo. 

 Wygląda na to, że cała Biblia, a przede wszystkim Nowy Testament to taka rozbudowana wersja kelthuzowskiego zawołania
"ZABIJCIE SIĘ"

Jeśli ktoś uważa, że religię katolicką można łączyć z postawą twórczą prokapitalistyczną to jest niespełna rozumu. No chyba, że chodzi mu o boski kapitalizm w zaświatach ale tam to chyba jest jakiś komunizm z centralnym planistą w trzech osobach. Trzy osoby pozwalają na większą koncentrację wiedzy na tyle, że argument Hayeka przeciw socjalizmowi upada. Jeśli ktoś łączy kapitalizm z chrzescijanstwem to zawsze postawa kapitalistyczna musi byc podporzadkowana wymogom religii. Bzdety typu "praca i wysilek na chwale boga", a po tym wszystkim zamiast zadowolenia z siebie dzieki skutecznej pracy musi nastapic dziekczynienie bogu. To coś jak u Karola Marksa. On również traktował kapitalizm instrumentalnie. Wg niego kapitalizm jest nie do konca dobry ale nie ma sensu go reformowac albowiem on nas prowadzi do? SOCJALIZMU! Amen.

10 komentarzy:

  1. "Wygląda na to, że cała Biblia (...)" - a czytałeś, czy tylko "wygląda"? :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko pięknie, tylko że te symbole i symptomy liturgizacji, jak każda forma zachowań społecznych, z czasem odrywają się od treści i funkcjonują już w zupełności autonomicznie. Ja bardzo chciałabym zobaczyć rodzinę, która się wspólnie modli przy posiłku, i jednocześnie przeżywa jakiś rodzaj duchowego dziękczynienia i zespolenia, lecz to nierealne. Chrześcijaństwo w dosłownym znaczeniu jest niepraktykowalne. Z tej niemożności biorą się wszelkie religijne rozłamy, frustracje uczonych Kościoła, i ludzi, którzy się tej instytucji powierzają. A Kościół postępuje - fas et nefas - tak, żeby wszystkie wewnętrzne sprzeczności zneutralizować sztukowanym teoriami. Tyle odnośnie tekstu.
    Odnośnie rozmowy - nie przekonuje mnie to. Uważam, że katolicyzm może wspomóc częściową przynajmniej odmowę mentalną społeczeństwa polskiego i w długofalowych skutkach przyczynić się do podbudowy gospodarczej kraju. Jest ku temu wiele powodów. Sama jestem osobą niewierzącą, ale od dłuższego czasu czytam katolickie pisma społeczno-kulturalne, oraz - niekiedy chodzę wysłuchać kazań w różnych katedrach, czy kościołach, w które moje miasto jest dość obfite. Spostrzegam, że polskie katolicyzmy są dwa: jeden banalny i wynikający z braku krytycznego myślenia, a drugi zapoczątkowany przez posługę kapłańską Wojtyły - społecznikowski, nastawiony na konkretne cele i konkretne debaty. Ten drugi czerpie jednocześnie z filozofii personalistycznej, która nadaje istocie ludzkiej zupełnie nowe oblicze w ramach systemu chrześcijańskiego. Nakaz i zakaz tracą swoją rolę na rzecz wnikliwego badania natury ludzkiej i psychologii szczęścia. Tutaj dość adekwatny tekst n.t.: http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=400
    Zwrócę Twoją uwagę na jeszcze jedną rzecz. Niby socjaliści promowali kolektyw. Ale my nie mamy problemu z socjalistami sensu stricte, tylko z państwem, które daleko ingeruje w życie społeczno-gospodarcze. I temu państwu, żeby mogło realizować swoją grabieżczą politykę, potrzebne jest społeczeństwo zatomizowane, a nie społeczeństwo, które miałoby poczucie wspólnego interesu. Cóż z tego, że ci, którym się udało - kupują drogie auta, skoro jak wszyscy jeżdżą po ch**owych drogach? Jedyna potężna, zrzeszająca organizacja, która promuje aktywność społeczną to Kościół. Kościół promuje rodzinę, promuje aktywną postawę rodzicielską i obywatelską.
    Poddajesz wszystkie ideologie i filozofie krytyce abstrakcyjnej, i dochodzisz do schopenhauerowskiej logiki. Jak dla mnie, toczysz bezowocną debatę. Z mojej strony to owszem, wysoce pragmatyczna i dziwkarska postawa, ale Kościół może rozwiązać zbyt wiele problemów i zbyt wiele może pomóc.
    http://info.wiara.pl/doc/161449.Oriana-Fallaci-chrzescijanska-ateistka


    DT

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiara tego typu jest podhalucynacyjnym stanem psychiki indywidualnej.

    Takie krótkie zdanie a prawie arcydzieło :D.
    Ogólnie kościół katolicki to trochę dużo nurtów i odłamów. Abstrahując od tego że z Nowego testamentu masz aż 1 wypowiedź Jezusa, oraz niewiele fragmentów listów apostolskich. Reszta to już znacznie późniejszy czas :-).

    Anyway coś bardzo upraszczasz :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Cokemen nie podajesz maila do siebie to pisze tutaj. Słuchałem audycji teoria chaosu z twoim udziałem. Wspominasz tam że drukujesz sobie ksiażki na drukarce. Nie lepiej kupić czytnik? Ja ostatnio nabyłem kindle 4 i jest to super sprawa.
    Polecam bloga http://swiatczytnikow.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. kolejny lemming gadzeciarz. Zero odniesienia do tresci artykulu albo audycji u Claude tylko jakis spam ze czytnik super. Dzis dalem do druku pare ksiazek i pani mi to zrobi tanio i zbinduje jeszcze. Potem te ksiazki moge ludziom pozyczyc. Z papieru latwiej sie czyta. Zamiast czytnika moge se czytac z AMOLEDa w swoim galaxy S.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sluchaj Cokeman jak można odnieść się do artykułu który jest taaaaaaaak długi. Ten twój artykuł ma za 20 stron A4. Myślisz że mi się chce to czytać na LCD na laptopie? Misiałbym to wrzucić na czytnik i dopiero się odnieść.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten artykul ma max 10s A4. Wrzuc na czytnik jesli jest to niezbedny element twojej percepcji.

    A mowia ze technika rozwija....

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do audycji z Claudem wyszła bardzo ciekawie.
    Trochę się zamotałem ze stopą rozerwy obowiązkowej(cząstkowej). Obecnie wynosi ona w polsce 3% a coś mówiłeś o 10%. 10% pada w książce Rothbarda "Złoto banki ludzie". Ale to chyba mowa jest tam o latach 70tych w stanach.
    Tu masz wzór na ilość wykreowanego pieniądza
    Wychodzi z tego że z 1zł depozytu bankierzy kreują 33,3 zł.
    Claude jest troche zagubiony w tych spiskach i to zakrawa na paranoję.
    Algorytmy kryptograficzne czy to RSA (klucz publiczny/prywatny)1024bit czy z kluczem symetrycznym 128bit symetrycznym są nie do złamania. Dlatego polska policja wprowadza ustawie aby można było instalować ludziom trojany i wchodzic na ich windowsy. Ludzie zaczynają używać kryptografii i służby nie mogą odkodowąć tych informacji. Nawet kogoś chyba we francji skazali za zaszyfrowany dysk. Ale nie wiedzieli co na tym dysku jest.
    National Security Agency. Agencja wywiadu elektronicznego. Clode monet tak namieszał z nazwą tej agencji ,że od razu dołożył 10 jakiś dzikich nazw jakby była to tajna nie wiem agencja do kontaktu z samym UFO.
    NSA stworzyło te potężne szyfry np RSA ale nastąpił wyciek tego szyfru. Kod źródłowy został wydrukowany jako książka i przesłany do europy.
    Wtyczka enigmail(gpg) do thunderbirda. I szyfrujecie sobie maile i cale służby światowe mogą wam skoczyć i nawet same UFO i reptalianie nie pomogą im tego zdekodować. A komputer kwantowy to sobie włóżcie między bajki.


    http://pl.wikipedia.org/wiki/Stopa_rezerw_obowi%C4%85zkowych

    OdpowiedzUsuń
  9. Cokeman może mi odpowiesz. Jakby stopa rezerw obowiązkowych miała wartość 100% to skąd bank brałby kasę na kredyty? Przecież nie mógłby brać z pieniędzy klientów bo te pieniądze musiałaby by leżeć w banku.

    OdpowiedzUsuń