Ostanio naszła mnie taka myśl:
Po co libertarianin ma dyskutować o etyce, filozofii lub prawie?
Związane jest to z myślą Karola Marksa
Zagadnienie, czy myśleniu ludzkiemu właściwa jest prawdziwość przedmiotowa, nie jest zagadnieniem teorii, lesz zagadnieniem praktycznym. W praktyce człowiek musi dowieść prawdziwości, tzn. rzeczywistości i mocy, ziemskiego charakteru [Diesseitigkeit] swego myślenia. Spór o rzeczywistość czy nierzeczywistość myślenia izolującego się od praktyki jest zagadnieniem czysto scholastycznym.
Jaki jest sens dyskutować o problemie skoro nie zamierza się go rozwiązać? Po co rozważać o tym jakie prawa wobec agresora ma niepodległy właściciel skoro traktuje się go jako niepodległego? Załóżmy, że spotyka się grupa wolnościowców i razem ustalają pewne zasady wg których powinni postępować libertarianie. A co jak trafi się jakiś odszczepieniec? Wtedy cała teoria idzie do lamusa i w miejsce nierealnych rozważań pojawia się rzeczywisty problem.
Ja rozumiem jeszcze taki scenariusz, że grupka obywateli dokonuje secesji i ustanawia niepodległość. Następnie siadają do stołu i ustalają wobec siebie pewne reguły. To ma jakieś odniesienie do praktyki. Jaki jest jednak sens dyskusji o tym, co ludzie a co ludzie nie powinni robić w ogóle.
Załóżmy, że upadły rządy i nastała wolność. Pewna grupka libertarian w dzisiejszej Polsce ustaliła, że moralne jest stosowanie proporcjonalnej kary do przestępstwa. Gdzieś w Arabii istnieje jednak wspólnota, która za kradzież cukierka karze śmiercią nawet małe dzieci, na co rodzice owych dzieci przystają. Co na to polscy libertarianie? Wypowiedzą wojnę Arabii rozpowszechniając prawdziwą myśl libertariańską na cały świat? Już kiedyś byli tacy, co najpierw długo rozprawiali sporo nad niezbyt konkretną ideą socjalizmu splecionego przez Marksa. Jedna frakcja uznała, że ich socjalizm jest bardziej socjalistyczny niż inne odłamy. Zdobyła przewagę i rozpoczęła masakrę odmieńców. A może jednak ci libertarianie nie chcą wywoływać wojny? Jeśli nie to po co w ogóle dyskutować? Wystarczy ustalić zasady między soba oraz wobec osób trzecich (w tym Arabów) i rozejść się!
Podałem tylko przykład, z jakim się spotkałem niedawno. Inne pewnie można mnożyć. Jak to możliwe, żeby ktoś uważający się za wolnościowca używał stwierdzeń typu: ludzie powinii, każdy powinien, wszyscy powinni. Marks twierdził, że wolność to świadomość konieczności. Ja uważam, że wolność to jednak świadomość możliwości. Wolność wiąże się przecież z wyborem a nie przymusem.
A co z podstawą, libertarianizmu jaką jest aksjomat o nieagresji? Czy o tym też nie warto gadać. Okazuje się, że nawet o tym dyskusja jest jałowa, bo agresja czyli przemoc fizyczna lub jej groźba posiada różne granice dla różnych ludzi. Dla jakies seksbomby klepnięcie w pośladek będzie wyrazem sympatii a dla zadeklarowanego homofoba klepnięcie w pośladem to większa krzywda niż cios w twarz. Z agresją wiąże się także inna sprawa: znowu przywołam tutaj Polaków i Arabów. Tutaj Polacy ustalili sobie jakieś prawo i mają niemal idealny pokój, ale w Arabii nagle wybuchła wojna. Biją się na pustyni już 10 lat oczywiście między sobą. I co z tego? Czy polski libertarianin ma być jak urzędnik w departamencie obrony USA – wolnościowym żandarmem? Jeśli nie, to po co dyskutować o agresji? Wystarczy mieć opracowane plany obrony przez ewentualna inwazją sąsiadów, śledzić, co ci Arabowie poczynają i czy czasami nie dokonują ekspansji terytorialnej zmierzając, do nizny środkowoeuropejskiej (zakładam, że państwa polskiego już nie będzie).
Oręż krytyki nie może oczywiście zastąpić krytyki orężem; siłę materialną trzeba odeprzeć siłą materialną – Karol Marks
Jak czujesz, że ktoś dokonuje na tobie agresji to walcz. Jak jesteś słaby to zdobądź sojuszników.
Wszelako i teoria staje się potęgą materialną, kiedy porywa za sobą masy. Teoria zdolna jest porwać masy, kiedy dostarcza dowodów ad hominem, dowodzi zaś ad hominem, kiedy staje się radykalna.
Porwij, więc masy w odpowiedni sposób. Jeśli nie umiesz to zamilcz i przestań jęczeć, że jest źle.
Powyższe przykłady to postulaty libertarianizmu czyli ruchu najbardziej wolnościowego. Wśród wolnościowców wchodzą jednak także paleolibertarianie, anarchokonserwatyści, konserwatywni liberałowie i inne dziwne stwory wycierające sobie twarz(i nie tylko) za pomocą słowa wolność. Tak jak zwolennicy Lenina krzyczeli „równość” dokonując grabieży, tak samo wolnościowcy krzyczą „wolność” nie mogąc doczekać się wprowadzenia swojego rewolucyjnego porządku. Zapytajcie przeciętnego wolnościowca co by się stało ze zwolennikami komunizmu w społeczności wolnościowej. Najgłośniej o modrowaniu dysydentów krzyczą najwięksi moralizatorzy. Im, kto ma więcej do powiedzenia na temat ogólnej moralności i prawie tym głośniej krzyczy – Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę!!! KelThuz traktuje takie teksty z dystansem jako artysta. Obawiam sie jednak, że nie każdy wypowiadający te słowa jest artystą.
Ja uważam, że grupka socjalistów może się zebrać do kupy i założyć swoją komunę. Nikt nie powinien im w tym przeszkadzać. Dopóki żaden z nich nie będzie się dobierał do mojego mienia to nie będę im przeszkadzał. Być może nawet chętnie poobserwuje ten eksperyment. Po co od razu zabijać?
Oczywiście nie wszyscy od razu chcą zabijać. Jest grupka ludzi, co sporo dyskutuje o jakiś kwestiach obyczajowych. Np. niejaki „minarchista” zamieścił komentarz pod moim wpisem o Korwinie wspomniał coś o etycznej gospodarności. Zarzucił przy tym postępowcom, że nie potrafimy tego przełknąć. Domyślam się, że minarchista przełyka znacznie więcej niż ja ale można to rozumieć co najmniej dwuznacznie. A co to w ogóle znaczy etyczna gospodarność? Może porządek, o jakim śni Walter Block – bez prostytucji i dewiacji seksualnych. Walter Block przyznaje jednak, że
Poza wspieraniem ich legalizacji libertarianin, jako libertarianin, nie ma absolutnie żadnej opinii na ich temat. Jeśli zajmuje jakieś stanowisko wobec nich, to nie robi tego, jako libertarianin.
Co ma więc oznaczać ten bełkot?
Inny powód, dla którego sprzeciwiam się libertynizmowi, jest bardziej osobisty. Wierzę, że każdy z nas ma w sobie duszę, naturę wewnętrzną, osobowość, czystość, szacunek do samego siebie, czy też przyzwoitość — jakkolwiek to nazwiemy. Moja opinia jest taka, że popełnianie niektórych czynów, które omawialiśmy, ma destruktywny wpływ na to wnętrze jednostek. Są one drogą ku umysłowemu i duchowemu zepsuciu. Natomiast praktycznym ich rezultatem dla tych, którzy w ogóle są w stanie coś takiego odczuwać, jest pustka i anomia. Te mogą ostatecznie doprowadzić do fizycznego samobójstwa. Ta destrukcja jednostki ciągnie za sobą poważne reperkusje dla całej społeczności ludzkiej.
Wg tego każdy gej albo transwestyta niedługo samemu kopnie w kalendarz z powodu wewnętrznej pustki. A praktyk wolnej miłości? Zoofil? Masochista? No masochista jak się nie wyhamuje to rzeczywiście się przekręci, ale czy z powodu pustki? W co kogo obchodzą czyjeś osobiste myśli na temat dewiacji skoro sam myśliciel nie postuluje żadnych praktycznych postulatów? Nie podoba ci się homoseksualizm? – Spoko. Napisz więc sobie na drzwiach „zakaz pedałowania” i ja to zaakceptuję (przełknę - mówiąc językiem konserwatysty-minarchisty). Nieagresywny gej też to zaakceptuje (przełknie).
Powtórzę jeszcze raz:
Zagadnienie, czy myśleniu ludzkiemu właściwa jest prawdziwość przedmiotowa, nie jest zagadnieniem teorii, lecz zagadnieniem praktycznym. W praktyce człowiek musi dowieść prawdziwości, tzn. rzeczywistości i mocy, ziemskiego charakteru swego myślenia. Spór o rzeczywistość czy nierzeczywistość myślenia izolującego się od praktyki jest zagadnieniem czysto scholastycznym. – Karol Marks
Po co jednak ta scholastyka?
Ludzie używają słów tylko po to, by ukryć swe myśli.
Jakie myśli ukrywa konserwatysta liberalny czy nieliberalny? Faszystowskie! No chyba, że jest fantastą i marzycielem. Po co to ględzenie o tradycji, hierarchii, wartościach, duchowości? Po to, aby pod przykrywką tych pustych słów nie mających żadnego odniesienia do materii propagować zamordyzm.
Taki Adam Danek pisze sobie o marksistowskich prawicowcach. Czemu jawnie nie napisze, że chciałby w Polsce zaprowadzić przymusowy katolicyzm, w którym na czele kraju zasadałby król katolicki. U jego boku kapłani strażnicy tradycji. Ludzie mieliby jedno prawo w takim państwie – prawo słuchać. Czemu tego nie powie ani Danek, ani Wielomski? Czemu Korwin jasno nie powie, że zakazałby handlu w niedzielę i dałby przywileje dla Kościoła? Czemu jakiś inny konserwatysta nie powie wreszcie: „chce zakazać prostytucji, dewiacji seksualnych i narkotyków”? Czemu ci wszyscy ludzie nie powiedzą wprost: Precz z wolnością!!! Ja tu kurwa rządze bo tylko ja mam rację.
Całe szczęście są uczciwi zamordyści, którzy nie owijaja w bawełnę tego o co im naprawdę chodzi.
wspólny program minimum antysystemowej i antyamerykańskiej opozycji powinien zawierać elementy takie jak resakralizacja państwa, życia i świata, totalizm, antyliberalizm i antyindywidualizm, kastowość, społeczny organicyzm i konserwatyzm, kult śmierci i terroryzm. To będzie nasza rewolucja – jak napisał rosyjski tradycjonalista integralny Aleksander Dugin (ur. 1962 r.), „ostatnia rewolucja, dzieło acefała, bezgłowego nosiciela krzyża, sierpa i młota, ukoronowanego wieczną swastyka słońca".
Oto, do czego prowadzi niepotrzebne moralizatorstwo. Na mój gust dzisiejsi wolnościowcy przezywają coś, co kilkadziesiąt lat temu opisał Erich Fromm i nazwał ucieczką od wolności.
Unicestwienie indywidualnego "ja" i próba przezwyciężenia tym samym nieznośnego uczucia niemocy są tylko jednym aspektem tendencji masochistycznych. Drugi aspekt to próba wtopienia sie, współuczestniczenia w większej i potężniejszej całości, zewnętrznej wobec jednostki. Taka potęgą może być człowiek, instytucja, Bóg, naród, sumienie albo przymus psychiczny. Stając sie częścią potęgi, uważanej za niewzruszenie silna, wieczna i urzekająca, uczestniczy sie w jej mocy i chwale. Człowiek wyrzeka sie własnego "ja" i rezygnuje z całej związanej z tym "ja" mocy i dumy; traci swoja odrębność, jako jednostka i rezygnuje z wolności; lecz w zamian uzyskuje nowe poczucie bezpieczeństwa i dumy z uczestniczenia w potędze, przez którą dal sie wchłonąć, a zarazem zabezpieczony został przed tortura zwątpienia. Osobnik masochistyczny obojętnie, czy panem jego jest władza z zewnątrz, czy tez jest ona uwewnętrzniona w postaci sumienia albo psychicznego przymusu - jest odtąd wybawiony od konieczności decydowania i od ostatecznej odpowiedzialności za własny los, a tym samym od wątpliwości, jaka decyzje ma powziąć. Kończą sie jego wątpliwości, co do sensu własnego życia, jak również pytania, kim on jest właściwie. Jego związek z potęgą, do której sie przyłączył, rozwiązuje te wszystkie‚ problemy. Sens jego życia i tożsamość jego "ja" są odtąd zdeterminowane przez większą całość, w której owo "ja" sie pogrążyło. – Erich Fromm
Przykładowo: jakiś libertarianin czy liberał nie mogąc znieść myśli o możliwej anarchii próbuje na siłę wymyślać jakieś ogólne prawa i normy postępowania. Stopniowo porzuca libertarianizm na rzecz anarchokonserwatyzmu, następnie konserwatywnego liberalizmu, konserwatyzmu by w końcu zacząć głosić idee narodowe, faszystowskie propaństwowe. Z początku pewne idee miały wzmacniać wolność a tak naprawdę spowodowały jej wyparcie.
Autorytaryzm to nie jedyna forma ucieczki od wolności. Mamy też destruktywność.
Przyjęliśmy, ze destruktywność jest ucieczką przed niedającym sie znieść uczuciem niemocy, gdyż dąży do usunięcia wszystkich obiektów, z którymi jednostka musiałaby sie zmierzyć, lecz wobec olbrzymiej roli, jaka skłonności destruktywne odgrywają w ludzkim zachowaniu, interpretacja ta nie wydaje sie być dostatecznym wytłumaczeniem; juz same czynniki odosobnienia i bezsiły sa odpowiedzialne za dwa inne źródła destruktywności: uczucia leku i zablokowania zycia. Co do leku, nie ma potrzeby rozwodzić sie na ten temat. Każde zagrożenie witalnych (materialnych i emocjonalnych) interesów budzi lęk, a tendencje destruktywne są najpowszechniejsza reakcja na takie leki. Zagrożenie zawsze daje sie sprowadzić do określonych osób i określonych okoliczności. Wtedy destruktywność zwraca sie w stronę tych osób. Może to być również stały - acz niekoniecznie świadomy - lek, zrodzony z równie stałego poczucia zagrożenia ze strony świata zewnętrznego. Ten rodzaj bezustannego leku jest wynikiem sytuacji jednostki izolowanej i bezsilnej; stanowi on jeszcze jedno źródło potęgujące w niej ładunek destruktywności. - Erich Fromm
Gdzie widzę przejawy destruktywności? Przede wszystkim w postmodernizmie polegającym na nieustannym filozofowaniu. Interpretacja goni interpretacje. Jedna nad druga i obok drugiej. Przykładem jest omawiany kiedyś Trikster. Skoro nie ma sensu życia i trudno uzasadnić wolność to można teoretycznie zwątpić we wszystko.
Filozofowie rozmaicie tylko interpretowali świat; idzie jednak o to, aby go zmienić. – Karol Marks
Sam też kiedyś lubiłem filozofować, ale uznałem, że to bez sensu. Filozofia od czasów Kanta to przeróżne interpretacje, wymysły, gry językowe i inne orgie intelektualne. Prowadzi to do dekadencji albo do przeintelektualizowania pewnych spraw. Szczególnie podatne na to są wszelkie ruchy lewicowe. Pogrążają się w swoich wymysłach zapominając, że każda nadbudowa musi wynikać z określonej bazy. Marksizm w swojej pierwotnej postaci miał tę przewagę nad dzisiejszą lewicą, że uznawał bazę, czyli ekonomiczne aspekty życia społecznego.
Upadek utopistów, w tej liczbie narodników, anarchistów, eserowców, tłumaczy się między innymi tym, że nie uznawali oni dominującej roli warunków materialnego życia społeczeństwa w rozwoju społecznym, wpadli w idealizm i opierali swoją działalność praktyczną nie na potrzebach rozwoju życia materialnego społeczeństwa, lecz niezależnie od tych potrzeb i wbrew nim - opierali swoją działalność na "idealnych planach" i "wszechogarniających projektach", oderwanych od realnego życia społeczeństwa. – Józef Stalin.
Innym przejawem destruktywności jest odejście od myśli wolnościowej na rzecz „filozofii” Maxa Stirnera. Jest to propagowanie prawa silniejszego – brutalne zakończenie politycznych dywagacji. Takie coś urzeka swoim cynizmem, nihilizmem, sarkazmem i pewnie orgazmem, jeśli w imię prawa silniejszego zgwałcimy kogoś. Wydaje się, że Stirneryzm ma niesamowitą przewagę nad innymi doktrynami, ponieważ nie traktuje ludzi jako niewolników pewnej idei. Jako marksista i co za tym idzie materialista powinienem czemuś takiemu przyklasnąć. Nie robię tego jednak. Jeśli wprowadzimy kompletną anarchię na zasadzie, że niech każdy robi co chce bez względu na innych to prędzej czy później wygra najsilniejszy. Następnie w ramach utrwalania swojej władzy i osłabiania swoich oponentów rozpocznie on indoktrynację ideologiczną.
Jeżeli nauczysz się, jak rządzić duszą jednego człowieka, możesz zawładnąć resztą ludzkości. Dusza, Peter, dusza. Nie bicz, miecz, ogień ani armaty. To dlatego Cezarowie, Attyle i Napoleonowie byli głupcami i nie przetrwali długo. My przetrwamy. Dusza, Peter, to coś, czym nie można rządzić. Trzeba to złamać. Wbić klin, wepchnąć tam swoje palce — i człowiek jest twój. Nie potrzebujesz bicza — przyniesie ci go i poprosi o biczowanie. Przeprogramuj go — i jego własny mechanizm będzie pracował dla ciebie. – Ayn Rand
Kilka pokoleń takiej indoktrynacji i władza jest utrwalona w imię tradycji – konserwatyści oczywiście wymyślą setki innych powodów legitymizacji władzy. Władca zaś będzie się radował z powodu tych pożytecznych idiotów.
Władza człowieka nad innymi ludźmi wyraża się właśnie poprzez przymus i agresję. Wiele doktryn próbuje jakoś ubrać te aspekty w jakieś eufemistyczne hasełka podczas gdy Stirneryzm zwyczajnie powiada: jesteś silniejszy więc rządzisz. Warto wspominać o Stirnerze, ponieważ jawnie obnaża kłamstwo pozostałych zamordystycznych doktryn w tym także libertarianizmu opartego na jakiś odgórnych prawach zamiast na dobrowolnych umowach.
Inną formą ucieczki od wolności jest mechaniczy konformizm. Tutaj sprawa jest jasna. Mechaniczni konformiści to typowi średniacy. Młodzi i starzy. Tacy to ani nie interpretuja ani też nie zmieniają niczego. Jedynie biorą to co im inni podadzą. Odwieczni gówniarze płynący z prądem. Po co im wolność? Liczy się to, co ludzie powiedzą.
Śmieszne są głosy ludzi, którzy twierdzą, że kiedyś wierzyli w liberalizm, ale dojrzeli i teraz są poważniejsi. Innymi słowy – kiedyś rozumieli rzeczywistość i może chcieli coś zmieniać ale poddali się i teraz biorą to co im państwo da. O ile wiem to człowiek dorosły charakteryzuje się przede wszystkim samodzielnością i odpowiedzialnością. Jeśli ktoś wyrzeka się tych cech to nie jest to objaw dojrzałości, ale komplentnej dziecinady.
Mechaniczny konformizm nie dotyczy tylko zwykłych obywateli ale także aktywnych działaczy politycznych zarówno tych wolnościowych jak i innych. Spójrzmy na nowy narybek PiS.
U działaczy korwinowskich wcale nie jest lepiej. Nawet sam Korwin potrafi bredzić od rzeczy coś co kiedyś zasłyszał a jego zwolennicy powtarzają za nim. Na słówko „Marksizm” reagują odruchem nienawiści. Kiedyś Robert Winnicki – prezes Młodzieży Wszechpolskiej zarzucił mi libertariański marksizm. Zamiast krzyczeć „oksymoron” wolałem samodzielnie przemyśleć sprawę. A w ogóle to ilu korwinowców na 100 potrafi powiedzieć czym jest własność?
Wszyscy ci, którzy w ten czy inny sposób uciekają od wolności są impotentami.
Słowo moc ma dwojakie znaczenie. Jedno - to moc nad kimś, dominacja; drugie - to moc robienia czegoś, zdolność, możliwość. Drugie znaczenie nie ma nic wspólnego z dominacja; wyraża ono suwerenność w sensie możliwości. Gdy mówimy o czyjejś niemocy, właśnie to drugie znaczenie mamy na myśli; nie idzie nam o osobę niezdolną władać innymi, lecz o osobę, która nie może czynić tego, czego pragnie. Tak wiec moc może znaczyć jedno z dwojga: dominacje lub potencje. Te dwie wartości nie tylko nie sa identyczne, ale sie wzajemnie wykluczają. Impotencja, ze użyję tego terminu nie tylko w związku ze sfera życia płciowego, ale odnosząc go do wszystkich dziedzin ludzkich dyspozycji, przeradza sie w sadystyczna dążność do dominacji; dopóki jednostka posiada potencje, czyli zdolności realizowania swych potencjalnych możliwości w oparciu o wolność‚ i integralność swego "ja", nie czuje potrzeby dominowania ani żądzy władzy. Moc w sensie dominacji jest perwersja ludzkiej potencji, tak samo jak sadyzm seksualny jest perwersją miłości płciowej. – Erich Fromm
No to sobie zaorałem towarzyszy i wypadałoby zapodać coś pozytywnego. Napisałem co mi się w nich nie podoba to może napiszę czego oczekuje w zamian. NIC TAKIEGO NIE NAPISZĘ. Jedyne, co mogę teraz napisać to to co ja sam robię i oczekuję od siebie jako wolnościowca. Nie zamierzam pisać, co kto ma robić, bo to bez sensu. I tak tego nie wyegzekwuje a jeśli już to będzie to próba dominacji nad innymi i wtedy nie będę już wolnościowcem ale impotentem. Co ja zamierzam robić? Żyć! Spełniać swoje pragnienia na tyle ile to możliwe.
Ale jeśli kiedykolwiek usłyszysz człowieka, który mówi ci, że musisz być szczęśliwy, że to twoje naturalne prawo, że naczelnym obowiązkiem dla siebie jesteś ty sam — będzie to ktoś, kto nie poluje na twoją duszę. Będzie to człowiek, który nie potrzebuje od ciebie niczego. Ale niech tylko nadejdzie, a wszyscy wyrywacie sobie włosy z pustych głów, wrzeszcząc, że jest samolubnym potworem. – Ayn Rand
Ja zamierzam być takim człowiekiem i z podobnymi ludźmi chcę wiązać swoją przyszłość. Nawet idę dalej niż Rand i nie zamierzam mówić ludziom, że muszą być szczęśliwymi bo to ich obowiązek. Wystarczy, że nie będę chciał ich zdominować przez co będą działać dobrowolnie zgodnie z własnymi kryteriami szczęścia. Nie ma co uszczęśliwiać na siłę. Wolnośc to świadomość możliwości, a nie konieczności.
· Urzędniku czyhający na moje pieniądze
· Socjalisto czyhający na mój majątek
· Konserwatysto, czepiający się mojego lewactwa
· Tradycjonalisto, czepiający się tego samego
· Narodowcu, czepiający się, że nie jestem patriotą
· Korwinisto czepiający się, że promuje marksizm
· Libertarianinie, czepiajacy się, że nie ograniczam praw agresora
· Lewaku, czepiający się, że mimo marksizmu nie postuluję komunizmu
· Mistyku, czepiający się mojego materializmu
· Ateisto, czepiający się, że potępiam antyklerykalizm
· Filozofie czyhający na mój rozum
· Przeciętniaczku czepiający się, że nie jestem taki jak inni
· Ty, czepiający się, że nie jestem taki, jakim chciałbyś mnie widzieć
A jak ktoś nie rozumie to dodam jeszcze wierszyk Juliana Tuwima
Absztyfikanci Grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Izraelitcy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę !
Którzy chlipiecie z “Naje Fraje”
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Item aryjskie rzeczoznawce,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Werzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy z Owupe,
I rekordziści, i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiwacze pod kulturę,
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy… wileński
(Pan wie już za co, profesorze !)
I ty za młodu nie dorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwie
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że “szumią jodły w Tel-Avivie”,
I wszechsłowiańscy marzyciele,
Zebrani w malowniczą trupę
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
I ty fortuny skurwysynu,
Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gębie zakazanej,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rętę,
O, łapiduchy z Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
I wy, o których zapomniałem,
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość,
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
Iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę !…
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Izraelitcy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę !
Którzy chlipiecie z “Naje Fraje”
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Item aryjskie rzeczoznawce,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Werzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy z Owupe,
I rekordziści, i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiwacze pod kulturę,
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy… wileński
(Pan wie już za co, profesorze !)
I ty za młodu nie dorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwie
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że “szumią jodły w Tel-Avivie”,
I wszechsłowiańscy marzyciele,
Zebrani w malowniczą trupę
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
I ty fortuny skurwysynu,
Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gębie zakazanej,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rętę,
O, łapiduchy z Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.
I wy, o których zapomniałem,
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość,
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
Iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę !…
Za długie to było. Znaczy wstęp za długi do tej końcowej deklaracji. Zbyt dużo wątków do ewentualnej dyskusji.
OdpowiedzUsuńAle przeczytałem i próbowałem nawet zrozumieć.
No starałem się zaorać wszystko na raz.
OdpowiedzUsuńPo pierwsze gratuluję powrotu(?) do Kontestacji.
OdpowiedzUsuńPo drugie gratuluję ciekawej i głębokiej analizy, sporo przemyśleń się nasunęło po jej przeczytaniu.
A teraz pytanie:
Cokeman - jesteś pierwszą osobą, która próbuje pogodzić światopogląd marksistowski z filozofią libertarianizmu? Czy znasz kogoś (lub czytałeś o kimś) kto określa się mianem "libertariańskigo marksisty"?
Na koniec ciekawe cytaty:
W "Manifeście" można znaleźć stwierdzenie iż komunizm to "zrzeszenie, w którym swobodny rozwój każdej jednostki jest warunkiem swobodnego rozwoju wszystkich".
W I tomie "Kapitału" czytamy, że komunizm opiera się na "zasadzie pełnego i swobodnego rozwoju każdego osobnika".
W III tomie Marks stwierdza, iż "prawdziwe królestwo wolności otwiera się wraz z rozwojem sił ludzkich jako celem samym w sobie".
Powodzenia Cokeman! :)
"...to mówiłem ja – Jarząbek Wacław, trener drugiej klasy...".
OdpowiedzUsuńA pisałem ja, MRL, biurwostażysta ;)
Wpis bardzo nierówny, mój największy zarzut dla Ciebie jest taki: nie rozumiesz pojęcia antyklerykalizmu. Jesteś jednocześnie za oddzieleniem władzy od kościoła i jednocześnie gardzisz antyklerykalizmem. Dżizas.
OdpowiedzUsuńhttp://pl.wikipedia.org/wiki/Antyklerykalizm
To co reprezentujesz TO JEST antyklerykalizm.
Dokładnie, każdy antypaństwowiec jest w zasadzie antyklerykałem, bo pozycja Kościoła nierozerwalnie jest związana z instytucją katolickiego państwa. To mnie ciekawi, że ogólnie środowiska konserwatywno-liberalne itp., Nczas, które często uważają się za prokatolickie, nie wspominają o tym jak olbrzymie pieniądze przeznacza nasze współczesne "socjalistyczne" państwo na Kościół i inne związki wyznaniowe, to się liczy w miliardach złotych, których nigdy nie zabrało Kościołowi wielokrotnie rządzące SLD, ale gdyby rządziło UPR to po radykalnej obniżce podatków Kościół musiałby chyba te pieniądze stracić? To dlatego Kościół nie popiera tych środowisk, ciekawe co na to Wielomski czy Bartyzel, podobno zwolennicy kapitalizmu?
OdpowiedzUsuńswietny tekst, normalnie mnie nim rozwaliles, sam mam od dluzszego czasu przemyslenia w podobnym tonie, denerwuje mnie juz to cale jalowe teoretyzowanie i wieczne narzekanie
OdpowiedzUsuńosobiscie powoli przesuwam sie w strone zamordysty bo w koncu "ja tu kurwa rzadze" do mnie bardziej przemawia niz utopia o komunia milujacych wolnosc